W ostatnim meczu przed rozpoczęciem rundy wiosennej Ekstraklasy, Śląsk Wrocław pokonał MKS Kluczbork 1:0.
Mecz odbył się przy żywiołowym dopingu kibiców. Nie można się temu dziwić, ponieważ na wznowienie rozgrywek ligowych czekamy w Polsce zbyt długo.

Spotkanie lepiej rozpoczęli gospodarze, ale po strzale Jarosława Fojuta piłka nie wpadła do bramki pierwszoligowca. Chwilę później groźnie z rzutu wolnego uderzył Przemysław Kaźmierczak, ale bramkarz gości, Krzysztof Stodoła, popisał się dobrą interwencją. Mecz toczył się pod dyktando podopiecznych Oresta Lenczyka, ale nie potrafili oni udokumentować tego bramką, mimo szans Waldemara Soboty czy Piotra Celebana.
W drugiej połowie na boisku pojawiła się druga jedenastka zespołu z Ekstraklasy. Nie zmieniło to jednak obrazu spotkania, w którym nadal dominowali gospodarze. Bliski strzelenia gola był Łukasz Gikiewicz, ale młody napastnik, na którego mocno we Wrocławiu liczą, nie zdołał strzelić gola. Gospodarze zapewnili sobie wygraną dopiero w doliczonym czasie gry, gdy piłkę do bramki wpakował młody Jakub Więzik.











