Podopieczni Stanislava Levy’ego wygrali z Lechią Gdańsk 2:1. Na listę strzelców wpisali się Adam Kokoszka i Rafał Grodzicki.
Śląsk Wrocław znajdował się w dolnej części tabeli i do Gdańska jechał z dużymi nadziejami na sukces. Z kolei podopieczni Michała Probierza zamierzali pokazać swój blask jak na początku tego sezonu.

Od pierwszych minut spotkania gospodarze chcieli narzucić swój styl gry. Ruszyli ambitnie na bramkę przeciwnika, próbując dośrodkowaniami stworzyć sobie sytuacje. Jednak defensywa wrocławian grała bardzo mądrze i w sposób zdyscyplinowany, dlatego zawodnikom Lechii trudno było zdobyć bramkę. Pierwsza poważna akcja w tym spotkaniu miała miejsce w 12. minucie, kiedy Grzelczak oddał strzał z 30. metrów. Napastnik Lechii pomylił się minimalnie, bo futbolówka powędrowała tuż obok słupka. Niedługo później szansę na zdobycie gola miał Śląsk. Marco Paixao rozpędził się i strzelił, jednak nie trafił w światło bramki.
Lechia za wszelką cenę chciała dać po łapkach Śląskowi. Ten bronił się, jak tylko mógł, ale gospodarze mocno nacierali. Najpierw Grzelczak nie wykorzystał sytuacji po podaniu od Deleu. Gdyby piłkarz gdańszczan się nie zawahał, to miałby świetną okazję do zdobycia gola, Chwilę potem przy strzale Janickiego przytomnie zachował się Marian Kelemen. Podopieczni Michała Probierza mogli wyjść na prowadzenie tuż przed przerwą, ale golkiper Śląska pozostał czujny przy strzałach Matsuiego i Frankowskiego. Do przerwy na stadionie w Gdańsku goli nie było.
Po zmianie stron było widać, że Lechia chce za wszelką cenę wygrać. Jej determinacja i charyzma odzwierciedliły się w 56. minucie, kiedy objęła prowadzenie. Rafał Grzelczak uderzył pięknie z woleja i nie dał szans Kelemenowi, który starał się z całych sił, lecz nie miał najmniejszych szans z obroną tego strzału. Dwie minuty później mogło być już 2:0. Frankowski znalazł się w dobrej sytuacji, lecz chybił z bliskiej odległości.
Śląsk jednak wbił pazur Lechii. W 65. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę do siatki wpakował głową Adam Kokoszka. Oba zespoły przy równym stanie meczu usilnie starały się zdobyć drugiego gola, który przypieczętowałby zwycięstwo. Przez dłuższy czas żadna ze stron nie mogła przeprowadzić skutecznej kontry. Impas został przełamany w 82. minucie, kiedy z kornera głową Grodzicki pokonał bramkarza Lechii. Piłkarze Śląska w ten sam sposób przechytrzyli przeciwników. Później obraz gry nie uległ zmianie i goście z Wrocławia zainkasowali trzy punkty, które z pewnością poprawiły ich sytuację w lidze.











