W pierwszym niedzielnym meczu szóstej kolejki T-Mobile Ekstraklasy Górnik Zabrze na własnym stadionie pokonał aktualnego mistrza Polski Śląsk Wrocław aż 4:1. Doskonały występ zaliczył Prejuce Nakoulma, który zdobył dwie bramki.
Spotkanie lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy od pierwszego gwizdka odważnie zaatakowali swoich rywali. W 6. minucie na strzał zza pola karnego zdecydował się Kwiek, jednak futbolówka minęła bramkę Śląska w bezpiecznej odległości. W 10. minucie swoją szybkość pokazał Nakoulma. Napastnik wyprzedził obrońców i wpadł z piłką w pole karne, jednak jego strzał był zbyt słaby, aby dał się zaskoczyć Kelemen.

I kiedy wydawało się, że bramka dla Górnika to tylko kwestia czasu, Śląsk po jednym z kontrataków w 13. minucie wyszedł na prowadzenie. Sobota zagrał w pole karne Górnika do Mili, ten wyłożył piłkę wbiegającemu Ćwielongowi, który strzałem po ziemi dał prowadzenie mistrzom Polski.
Gospodarze starali się szybko odpowiedzieć na trafienie Śląska. W 16. minucie spore zamieszanie w polu karnym wrocławian próbował wykorzystać Szeweluchin, jednak piłka po jego strzale przeleciała nad poprzeczką. W 23. minucie mogło być już 2:0 dla piłkarzy Śląska. Mila idealnie wyłożył futbolówkę Ćwielongowi, który powinien po raz drugi w tym meczu wpisać się na listę strzelców. Jednak napastnik gości tym razem uderzył mniej precyzyjnie i piłka o centymetry minęła słupek bramki zabrzan.
Gospodarze jednak nie rezygnowali z ataków i w 37. minucie doprowadzili do wyrównania. Nakoulma wszedł z prawej strony w pole karne, oszukał obrońcę i zgrał piłkę wzdłuż „szesnastki”. Pierwszy strzał zawodnika Górnika został zablokowany, ale piłka trafiła do Kwieka, który nie miał problemów, by mocnym strzałem umieścić ją w bramce. Do przerwy w Zabrzu Górnik remisował z aktualnym mistrzem Polski.

Drugą połowę, podobnie jak i pierwszą, lepiej zaczęli gospodarze i już pierwsza akcja w 49. minucie przyniosła Górnikowi gola. Wszystko zaczęło się od błędu Kelemena, który wypuścił futbolówkę z rąk. Tego nie udało się jeszcze wykorzystać, ale Górnik utrzymał się przy piłce, dostał ją z lewej strony pola karnego Olkowski, który wrzucił ją na drugi słupek, a ładnym strzałem akcję zamknął Nakoulma.











