Śląsk Wrocław zremisował na własnym stadionie z Górnikiem Zabrze 1:1 (1:0) w meczu XXVII kolejki TME. Piłkarze z Wrocławia niemal całkowicie zaprzepaścili już swoje szanse na znalezienie się w czołowej ósemce po zakończeniu sezonu zasadniczego.
Pierwsza połowa należała zdecydowanie do Śląska Wrocław. Gospodarze niemal zamknęli rywali na ich własnej połowie, ale zdołali strzelić tylko raz, za sprawą niezawodnego Marco Paixao, który zdobył swoją 15 bramkę w sezonie. Pierwszą sytuację podopieczni Roberta Warzychy wypracowali sobie dopiero w drugiej połowie. Wtedy Górnicy zaczęli przeciwstawiać się rywalom i dziesięć minut przed końcem rezerwowy Bartosz Iwan wykorzystał błędy defensywy wrocławian. Miejscowi ruszyli do ataku, ale nie zdołali pokonać świetnie dysponowanego Kasprzika.

W ósmej minucie Paixao odnalazł się w polu karnym, minął rywala i uderzył, ale dobrą interwencję zaliczył Grzegorz Kasprzik. Trzy minuty później Portugalczyk miał kolejną szansę. Stojąc tyłem do bramki, zdecydował się na przewrotkę, ale piłka praktycznie uderzyła w bramkarza. Po kilku minutach na strzał z dystansu zdecydował się Pich, jednak zasłonięty Kasprzik popisał się dobrym refleksem. W 25. minucie Śląsk udokumentował swoją przewagę. Bramkę zdobył oczywiście Marco Paixao, który doszedł do dośrodkowania i strzałem głową umieścił piłkę w siatce. Przed końcem pierwszej części gry doskonałą sytuację miał Flavio Paixao. Brat najlepszego snajpera Śląska znalazł się z piłką sam przed pustą bramką, ale fatalnie skiksował i piłka poleciała wzdłuż linii bramkowej.
Dziesięć minut po wznowieniu gry kolejną sytuację miał Śląsk. W dobrej sytuacji Stevanović uderzył jednak tylko w boczną siatkę. Pięć minut później pierwszą szansę w meczu mieli goście. Madej zagrał do Oziębały, który z ostrego kąta trafił prosto w Mariana Kelemena. Kolejną sytuację podopieczni Roberta Warzychy mieli przeszło kwadrans przed końcem. Nakoulma przyjął sobie piłkę, obrócił się i uderzył z dystansu, ale minimalnie się pomylił. Dziesięć minut przed końcem sensacyjnie Górnik wyrównał. Bartosz Iwan przyjął sobie piłkę w polu karnym, kompletnie myląc Pawła Zielińskiego i uderzył w długi róg między nogami Rafała Grodzickiego, całkowicie nie dając szans Kelemenowi na interwencję. Później do ataku ruszyli podrażnieni gospodarze. Najpierw Marco Paixao podał do niepilnowanego Patejuka, który huknął potężnie z 25 metrów, ale Kasprzik wyciągnął się jak struna i zdołał wybić piłkę. Chwilę później Kasprzik minął się z dośrodkowaniem, a futbolówka trafiła na szesnasty metr do Stevanovica. Słoweniec miał przed sobą pustą bramkę, ale uderzył w słupek.
Najlepszy piłkarz: Bartosz Iwan (Górnik)











