W rewanżowym spotkaniu II rundy eliminacji Ligi Europy Śląsk Wrocław zremisował na wyjeździe z Rudarem Pljevlja 2:2. Wrocławianie nie wykorzystali dwubramkowej zaliczki z pierwszej połowy. Jednak nie przeszkodziło im to w awansie do III rundy, w której czeka już na nich belgijski Club Brugge.
Rudar Pljevlja – Śląsk Wrocław 2:2 (0:2)
Jovanović (57.) Sobota (31.)
Bambur (92.) Paixao (34.)
Rudar Pljevlja: Vulkis – Mijusković (65. Damjanović), Nestorović, Bambur, Petrović – Brnović, Jovanović, Kaluderović (17. Sekulić), Vlahović – Stojanović (46.Cosović), Vuković.

Śląsk Wrocław: Gikiewicz – Kokoszka, Ostrowski, Pawelec, Dudu – Kaźmierczak (62. Socha), Mila (46. Plaku), Sobota (46. Hołota), Stevanović, Patejuk – Paixao.
Spotkanie rozgrywało się na terenie, który bardziej przypominał klepisko niż murawę boiska. Niespodziewanie trener Stanislav Levy pomimo sporej zaliczki posłał do gry podstawowy skład Śląska. Od początku meczu można było zauważyć, że Polacy nie mają zamiaru forsować tempa i będą chcieli awansować jak najmniejszym nakładem sił. Zwłaszcza że w Czarnogórze panują obecnie upalne warunki atmosferyczne.
W 6. minucie dobrym podaniem został obsłużony Paixao, który wyszedł na czystą pozycję. Czekał on jednak zbyt długo i w ostatniej chwili został zablokowany przez obrońcę Rudaru. Kilka chwil później strzałem z dystansu Gikiewicza próbował zaskoczyć Vlahović. Kolejne minuty mijały przy dość nudnawej atmosferze. Zawodnicy obu drużyn nie kwapili się do ataku. Od czasu do czasu mieliśmy choć troszkę więcej emocji podczas stałych fragmentów gry. W 24. minucie sędzia przerwał spotkanie, aby piłkarze mogli uzupełnić płyny.
Po niespełna pół godziny gry zobaczyliśmy w końcu jakąś ciekawą akcję. Sobota sprytnie rozegrał rzut wolny, wycofując piłkę do Stevanovicia. Słoweniec uderzył bez przyjęcia, jednak w środek bramki. Minutę później Śląsk otworzył wynik spotkania. Po dośrodkowaniu specjalisty od asyst – Dudu Paraiby – piłka trafiła na głowę Soboty. Skrzydłowy umieścił ją po koźle przy słupku bramki Rudaru. W 34. minucie było już 0:2. Kapitalnym podaniem z głębi pola został uruchomiony Sobota. Ten podciągnął futbolówkę do pola karnego i dostrzegł lepiej ustawionego Paixao. Portugalczyk nie miał problemów, aby skutecznie zakończyć akcję.










