W pierwszym meczu tego sezonu rozegranym na stadionie przy ulicy Oporowskiej we Wrocławiu gospodarze wygrali 2:0 (1:0). Ozdobą spotkania była kapitalna bramka Krzysztofa Wołczka z rzutu wolnego, która ustaliła wynik tej potyczki.
Spotkanie z „wysokiego C” rozpoczęli podopieczni trenera Ryszarda Tarasiewicza, szybko otwierając wynik spotkania. W czwartej minucie na prawej stronie boiska, na wysokości pola karnego Marcina Cabaja, gracze Śląska wywalczyli rzut z autu. Po zagraniu Krzysztofa Wołczka piłkę przejął Sebastian Dudek i po wymanewrowaniu Sławomira Szeligi, strzelił w długi róg bramki krakowian. Golkiper gości miał słuszne pretensje do lewego obrońcy swojej drużyny. W szeregach Śląska szalał Janusz Gancarczyk, z którym nie radzili sobie wybrańcy Artura Płatka. Po faulu na byłym zawodniku Górnika Polkowice żółtą kartkę otrzymał w 23. minucie Piotr Polczak. 60 sekund później niewiele brakło, aby Antoni Łukasiewicz dosięgnął futbolówkę po dośrodkowaniu młodszego z braci Gancarczyków.
Trener Płatek nie mógł być zadowolony z gry swojego zespołu, a w 28. minucie pozostało mu tylko złapać się za głowę. Rajdem po prawym skrzydłem popisał się Bartosz Ślusarski, zagrał w pole bramkowe Śląska, ale Łukasz Szczoczarz fatalnie spudłował. W doliczonym czasie gry obrońcy „Pasów” znów nie potrafili poradzić sobie bez przekraczania przepisów z Januszem Gancarczykiem. „Garnek” został sfaulowany przez Sławomira Szeligę, a gracz Cracovii został ukarany przez arbitra żółtą kartką.
Cztery minuty po wznowieniu gry doskonale w polu karnym gości znalazł się Antoni Łukasiewicz, ale piłka po jego strzale otarła się o jednego z defensorów Cracovii i minęła bramkę Cabaja. Dopiero po godzinie gry nowy nabytek dolnośląskiego klubu, bramkarz Ivo Vazgec, został zmuszony do wysiłku. Na strzał z dystansu zdecydował się Dariusz Pawlusiński, ale najlepszy gracz ekipy Artura Płatka w zeszłym sezonie nie pokonał debiutującego w lidze Szweda. W 63. minucie znów groźnie strzelał pomocnik „Pasów”. Po jego strzale z rzutu wolnego piłka zatrzymała się na słupku bramki Śląska. Po dziewięciu minutach bardzo dobrze w kontrowersyjnej sytuacji poradził sobie Adam Lyczmański. Arbiter z Bydgoszczy nie dał się nabrać na upadek Sebastiana Dudka w szesnastce gości z Krakowa i ukarał strzelca bramki żółtą kartką. W tej sytuacji nie popisał się jeden z defensorów Cracovii, który zagrał piłkę wprost do Dudka.
Na 12 minut przed końcem regulaminowego czasu gry przed bramką Cracovii doszło do olbrzymiego zamieszania. Sebastian Dudek został sfaulowany 20 metrów od świątyni Cabaja. Do piłki podszedł Krzysztof Wołczek i precyzyjnym uderzeniem nie dał golkiperowi krakowian żadnych szans na skuteczną interwencję. Obrońca Śląska wpisał się tym samym do annałów historii wrocławskiego klubu, bowiem jego bramka była tysięczną w historii występów drużyny z Oporowskiej w ekstraklasie. W 89. minucie ponownie ze stałego fragmentu gry uderzał Dariusz Pawlusiński, ale futbolówka przeleciała nad poprzeczką bramki Vazgeca.
Do końca spotkania rezultat nie uległ zmianie i to podopieczni Ryszarda Tarasiewicza mogli się cieszyć z pierwszych trzech punktów w tym sezonie. Śląsk będzie co najmniej do jutra współliderem w tabeli.










