Kolejną porażkę zanotował Śląsk Wrocław. Tym razem wrocławska drużyna uległa 1:2 kieleckiej Koronie. Antybohaterem meczu był Krzysztof Wołczek, który zdobył samobójczą bramkę i został ukarany czerwoną kartką.

W pierwszych minutach spotkania inicjatywę przejęła kielecka Korona, pewnie poczynając sobie w środku pola. Kilkukrotnie pomocnicy „Złocisto-krwistych” próbowali uruchamiać Andrzeja Niedzielana, jednak zbyt mocne podania przechwytywał bramkarz Śląska Wrocław, Marian Kelemen. W 10. minucie pierwsza akcja Śląska mogła przynieść bramkę. Po zgraniu Waldemara Soboty do piłki doszedł Diaz, który bez zastanowienia huknął na bramkę, jednak bardzo dobrze zachował się w tej sytuacji bramkarz gospodarzy, Zbigniew Małkowski. Minutę później Korona miała okazję, by wyjść na prowadzenie, jednak piekielnie silny strzał lewą nogą z 30. metrów minął o kilka centymetrów bramkę Kelemena.
Kilkanaście minut później Cristian Omar Diaz próbował plasowanym strzałem z 16 metrów pokonać Małkowskiego, jednak piłka nie trafiła do siatki. Aktywny w tym spotkaniu Edi Andradina po podaniu Jovanovicia wyszedł sam na sam, przelobował leżącego Kelemena, jednak piłka minęła bramkę Śląska Wrocław. Podobnym podaniem kilkadziesiąt sekund później popisał się Sebastian Mila, jednak Vuk Sotirović, który otrzymał piłkę, nie zdołał pokonać golkipera Korony. Sytuacja z 30. minuty spotkania powinna zostać zamieniona na bramkę. Zawodnicy Śląska wyszli czterech na trzech, Diaz zwiódł rywali i ściągnął ich na siebie, wyłożył piłkę do Vuka Soitirovicia na czwarty metr, jednak ten zachował się w fatalny sposób, uderzając piłkę w interweniującego Małkowskiego. Do końca pierwszej połowy żaden z zespołów nie stworzył sobie klarownej sytuacji.

Dziesięć minut po gwizdku oznajmiającym początek drugiej połowy Korona wyszła na prowadzenie. Po dośrodkowaniu Ediego z rzutu wolnego w zamieszaniu piłkę głową do bramki skierował Krzysztof Wołczek, myląc przy tym klubowego kolegę, Mariana Kelemena. Po godzinie gry Śląsk rozpoczął zmasowane ataki na bramkę Korony, by odrobić straty. W 63. minucie z rzutu wolnego szczęścia próbował Cristian Omar Diaz, jednak jego uderzenie z 18 metrów przeleciało nad bramką Małkowskiego. Trzy minuty później z furią w pole karne kieleckiej drużyny wpadł były zawodnik MKS-u Kluczbork, Waldemar Sobota, jednak defensywa Korony zachowała się w tej akcji bardzo dobrze i wybiła piłkę na rzut rożny. Na 15 minut przed końcem meczu średnio spisujący się Andrzej Niedzielan mógł wyprowadzić Koronę na dwubramkowe prowadzenie. Po strzale Kaczmarka Marian Kelemen odbił piłkę wprost na głowę Andrzeja Niedzielana, jednak ten mając przed sobą jedynie pustą bramkę, obił słupek bramki Kelemena.











