Niemrawa pierwsza połowa, zupełnie odmienna druga odsłona, pełna sytuacji bramkowych – tak przebiegał mecz we Wrocławiu, w którym Śląsk podejmował na inaugurację T-Mobile Ekstraklasy Górnik Zabrze.
Gorąco w polu karnym gospodarzy zrobiło się po niespełna pięciu minutach rywalizacji. Po strzale z dystansu Olkowskiego Kelemen miał problemy ze złapaniem mokrej od deszczu piłki, a wyłuskał mu ją Zahorski. Były reprezentant Polski miał już piłkę na linii, jednak słowacki bramkarz Śląska w ostatniej chwili rzucił mu się pod nogi i uratował swój zespół od straty bramki.

Wrocławscy zawodnicy odpowiedzieli atakiem z 16. minuty, gdy w polu karnym Skorupskiego zamieszał Diaz, jednak golkiper przyjezdnych skutecznie wygarnął piłkę spod nóg Argentyńczyka. Snajper drużyny Lenczyka może żałować tej sytuacji. Zmarnowanej okazji może także żałować Dudek, który ledwie minutę później zdecydował się na precyzyjny strzał zza pola karnego, ale Skorupski przeniósł futbolówkę nad poprzeczką.
Najlepszą szansę pierwszej połowy zaprzepaścił jednak Celeban. Defensor klubu z ul. Oporowskiej znakomicie wyskoczył do dośrodkowania z rzutu wolnego egzekwowanego przez Milę, a piłka o milimetry minęła słupek po zewnętrznej stronie. Niewykorzystane sytuacje zemściły się po pół godzinie gry, kiedy z narożnika boiska piłkę dośrodkował Magiera, a Banaś wepchnął ją do siatki z najbliższej odległości.
Po zmianie stron na boisku we Wrocławiu zameldował się Voskamp, który razem z Diazem w ataku gospodarzy miał zmienić oblicze spotkania dla drużyny Oresta Lenczyka. Holender po ledwie czterech minutach spędzonych na murawie zaliczył strzał w poprzeczkę, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Gospodarze wyraźnie ożywili się, jednak nadal brakowało nieco precyzji w końcowej fazie akcji, a także przyspieszenia w środku pola.
Groźnie zrobiło się po godzinie gry, gdy w polu karnym Śląska nie zrozumieli się Kelemen oraz Wasiluk, a ten drugi omal nie pokonał swojego bramkarza. Dwie doskonałe akcje piłkarze ze stolicy Dolnego Śląska zmarnowali 20 minut przed końcem rywalizacji. Najpierw po składnej akcji całej drużyny z linii pola karnego nad poprzeczką strzelił Dudek, a chwilę później przed Skorupskiego wybiegł Voskamp, ale jego strzał lewą nogą wylądował wprost w rękach bramkarza Górnika.
Ostatni kwadrans przebiegał pod znakiem szturmowych ataków wrocławian, którzy raz po raz stwarzali poważne zagrożenie pod bramką niedzielnego rywala. Na szczęście dla kibiców zebranych na stadionie przy ul. Oporowskiej, gospodarze zdołali wyrównać. Voskamp oddał strzał głową, po którym piłka minęła linię, ale sędzia nie zauważył tej sytuacji, więc Diaz nie zastanawiał się wiele i pokonał Skorupskiego. Bramkę zaliczono ostatecznie Argentyńczykowi.











