To miał być dla Bayernu Monachium spacerek. Okazało się, że goście postawili twarde warunki i potrafili tworzyć zagrożenie pod bramką Manuela Neuera.
„Bild” pytał, czy Bayern zdoła pobić w tym meczu rekord Bundesligi i wygra najwyżej w historii (12:0 M’Gladbach z BVB). Adler tak bardzo obawiał się kolejnej kompromitacji (9:2 w poprzednim sezonie), że doznał urazu. Do tego monachijczycy mieli być żądni wygranej po nieudanym meczu z Manchesterem City. Pep Guardiola postanowił jednak oszczędzić niektórych swoich piłkarzy. Na ławce znaleźli się Ribery, Boateng i Alaba. Może bez nich Bayernowi byłoby łatwiej, ale faktem pozostaje, że „Bawarczycy” mocno męczyli się z hamburczykami.
Już po czterech minutach piłkarze HSV mieli na swoim koncie dwie żółte kartki… mimo że nie faulowali! Najpierw sędzia uznał, że w środku pola zupełnie bezpodstawnie przewrócił się van der Vaart i ukarał Holendra żółtą kartkę. Chwilę później zobaczył ją również Adler, który wychodząc poza pole karne wybił piłkę na aut i uniemożliwił Mandżukiciowi szybkie wznowienie gry.
Gospodarze grali bardzo ospale, nie rozszerzali pola rozgrywania akcji i robili wszystko okropnie wolno, przez co HSV miało dużo czasu na dopasowanie ustawienia. Brakowało przyspieszenia albo jakiejś zmiany taktyki, na przykład chwilowego cofnięcia się i próby kontrataku. To czynili goście, którzy wcale nie wyglądali na stłamszonych. Kilka razy dobrze ruszył Zoua, nieźle podawał van der Vaart, a Lasogga zagrażał strzałami z dystansu. Gdyby był nieco dokładniejszy, zapewne zakończyłby mecz z więcej niż jednym golem.
Remedium na przełamanie Bayernu jak zwykle okazał się niezawodny Mandżukić. Kilka minut przed przerwą po kapitalnym długim podaniu Kroosa Rafinha zgrał w pole karne, a tam Chorwat przepchnął młodziutkiego napastnika i głową wpakował piłkę do siatki. Po przerwie po świetnym podaniu Thiago równie dobrze piłkę przyjął sobie Goetze i uderzył z powietrza, nie dając szans Drobny’emu. To właściwie był koniec poczynań ofensywnych Bayernu, bo bardziej niż na zagrażaniu bramce rywali skupił się na klepaniu piłki i poprawianiu statystyk. Nieliczne próby strzałów były albo za słabe, albo blokowane przez rywali, a zrywy wprowadzonego Ribery’ego skutecznie powstrzymywali obrońcy.
Pod koniec meczu wydawało się, że HSV powalczy jeszcze o sprawienie niespodzianki. Podanie od obrony minęło wszystkie linie Bayernu, Jansen zamiast dośrodkowywać ślepo w pole karne podniósł głowę i wycofał piłkę do Lasoggi, który mocnym strzałem pod poprzeczkę pokonał Neuera. Naładowany energią młody niemiecki napastnik zachęcał swoich kolegów do ataku, ale na niewiele się to zdało. W doliczonym czasie gry dwukrotnie interweniować musiał Drobny, a za trzecim razem został pokonany po akcji rezerwowych. Hojbjerg podał do Shaqiriego, a ten ustalił wynik spotkania sprytnym strzałem przy krótkim słupku.








