Podopieczni Jacka Zielińskiego po najmniejszej linii oporu przeszli spotkanie, w którym rywalem była Odra Wodzisław. Lech odniósł minimalne zwycięstwo 1:0, a autorem jedynej bramki był Jakub Wilk. Poznaniacy tym samym mogli zapisać drugi z rzędu komplet punktów w ligowych potyczkach.
Przed meczem we Wronkach w ramach plebiscytu na piłkarza sierpnia nagrodę odebrał Sławomir Peszko. Mając zatem w składzie zawodnika miesiąca, śmiało można liczyć na trzypunktową zdobycz w starciu ligowym. Tuż przed pierwszym gwizdkiem arbitra mieliśmy także minutę ciszy, ku pamięci zmarłych w kopalni górników.

Pomijając pierwszą niegroźną sytuację stworzoną przez Odrę, spotkanie rozpoczęło się bardzo spokojnie. Goście czekali na rywala, kiedy jednak nadarzyła się okazja do skonstruowania ataku pozycyjnego, mieli do tego nad podziw dużo miejsca. Niebezpiecznie pod jedną z bramek zrobiło się dopiero w 19. minucie rywalizacji. Od razu przyniosło to efekt bramkowy. Po dalekim dośrodkowaniu na długi słupek Sławomira Peszki na listę strzelców precyzyjnym uderzeniem z głowy wpisał się Jakub Wilk. Widać było, że pomocnik „Kolejorza” właśnie w taki sposób chciał zakończyć okazałą akcję gospodarzy.
Gol dla Lecha zmienił oblicze meczu przy ulicy Leśnej. W drugim kwadransie uwidoczniła się optyczna przewaga poznaniaków, przez co wodzisławianie nie mieli już tylu okazji na przeprowadzanie swobodnych ataków. To „Lechici” starali się podwyższyć rezultat, by móc kontrolować sobotnie zawody. Na słowa uznania w premierowej odsłonie meczu zasłużył szczególnie jeden gracz podopiecznych Jacka Zielińskiego. Mowa tutaj o Sławomirze Peszce, który mówiąc w żargonie piłkarskim szukał gry i był bardzo aktywny w ofensywnych próbach „Kolejorza”. Udokumentował tym samym, że laury za najlepszego zawodnika sierpnia trafiły w dobre ręce. Więcej groźnych okazji, a tym bardziej bramek w pierwszej części nie oglądaliśmy, a Lech był o ten jeden gol lepszy, kiedy schodził do szatni.
Spotkanie po przerwie do złudzenia przypominało jego początek. Mało okazji godnych odnotowania, a gra toczyła się głównie w środku pola. Jednak w 51. minucie, po idealnym prostopadłym podaniu, w dobrej sytuacji znalazł się Robert Lewandowski. Przyjęciem futbolówki „Lechita” uciekł obrońcy, choć strzał pozostawiał wiele do życzenia. Szanse na wyrównanie dla Odry zmalały wraz z upływem 55. minuty. Wtedy to drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę ujrzał Piotr Piechniak i przyjezdni musieli walczyć w dziesiątkę. Przewaga Lecha po tym wydarzeniu znacznie wzrosła, a piłkarzy z Wodzisławia bardzo rzadko oglądaliśmy goszczących pod bramką Grzegorza Kasprzika.












