Anglicy po wygranej 1:0 z Belgią w dobrych humorach odlecą do Krakowa. Zwycięstwo Wyspiarzom w ich ostatnim przed Euro sparingu, który został rozegrany na Wembley, zapewnił Danny Welbeck.
Sam początek należał do gości. Po stracie Gerrarda przed szansą stanął Dembele, jednak ją zmarnował. W odpowiedzi James Milner wycofał piłkę do Oxlade-Chamberlaina, ale ten przy strzale się poślizgnął i z wielkiej chmury został mały deszcz. Kilka chwil później najmłodszy piłkarz w kadrze spróbował ponownie – uderzył z 25 metrów i był już bliższy celu. To jednak wcale nie oznaczało, że trafił w bramkę, wręcz przeciwnie.
Pod drugą bramką ciekawiej zrobiło się za to po strzale Witsela, ale Belg wziął przykład ze swojego rywala i nawet nie przetestował Harta. Chwilę wcześniej za to po zderzeniu ze swoim bramkarzem ucierpiała szczęka Gary’ego Cahilla. Obrońca Chelsea zszedł z boiska, choć pierwsze doniesienia są optymistyczne, nie powinno być problemu w kontekście jego wyjazdu na turniej.
Wróćmy do wydarzeń stricte piłkarskich, w 36. minucie Aglicy objęli prowadzenie. Dembele, który powinien być przyzwyczajony do pressingu a la Premier League, stracił głupio piłkę na własnej połowie, przejął ją Young, zagrał w tempo do wychodzącego na pozycję Welbecka, a ten lewą nogą przelobował Mignoleta. Trzeba przyznać, że młody napastnik w pięknym stylu otworzył swoje konto strzeleckie w dorosłej reprezentacji.
Belgowie próbowali odpowiedzieć za sprawą Hazarda, który uderzył z linii pola karnego. Joe Hart był jednak na posterunku, a w przyszłym sezonie takich pojedynków powinniśmy się spodziewać częściej. Gospodarze tuż przed przerwą mogli podwyższyć na 2:0. Kolejne przejęcie piłki na połowie rywala (tym razem stracił ją Simons), zagranie Milnera do Younga, Younga do Gerrarda, ładna akcja, jednak zakończona słabym strzałem tego ostatniego. I to było na tyle, chwilę później sędzia zaprosił obydwa zespoły do szatni.
Pierwszy po przerwie szczęścia szukał Mertens, do znalezienia go zabrakło mu jednak naprawdę sporo. W 53. minucie z boiska zszedł strzelec jedynego gola, a zastąpił go Wayne Rooney. Kilka chwil później dwa razy pokazał się Hazard. Najpierw strzelił z dystansu lewą nogą. Uderzenie może było i ładne, ale zbyt słabe, by zaskoczyć jakiegokolwiek bramkarza. Minęło kilkadziesiąt sekund i praktycznie były zawodnik Lille ładnie zagrał do Fellainiego, jednak ten w dobrej sytuacji przestrzelił.
73. minuta przyniosła kolejną, znowu nieudaną, próbę Hazarda. 180 sekund później dobrą okazję zmarnował natomiast Lukaku. Choć może nie tyle zmarnował, ile świetnie zablokował go kolega z Chelsea, Ashley Cole. Potem nastąpiła wymuszona przerwa, trzeba było bowiem zszyć głowę Lescotta. W 78. minucie Gillet próbował zaskoczyć Harta strzałem z dystansu i udałoby mu się, gdyby nie słupek. To było naprawdę piękne uderzenie.
W odpowiedzi tak samo blisko był Jermain Defoe. Chwilę później Anglik miał kolejną okazję. Wspaniałą szybkość i bardzo dobre podanie zademonstrował w tej kontrze Walcott, za to Defoe nie dostosował się poziomem do kolegi. Strzelił z linii pola karnego, ale trafił tylko w boczną siatkę. W międzyczasie jeszcze głową (każdy swoją) uderzali pod drugą bramką Vertonghen i Fellaini. Żaden z nich jednak nie zmusił Harta do większego wysiłku i ostatecznie to Anglicy minimalnie wygrali.









