Po wymęczonej wygranej Liverpool opuszcza Reebok Stadium z trzema punktami. Gola na wagę zwycięstwa w końcówce spotkania strzelił Maxi Rodriguez.
Liverpool, przyjeżdżając na Reebok Stadium, miał nadzieję na wydostanie się ze strefy spadkowej. „The Reds” zdobyli dotychczas dziewięć punktów w dziewięciu meczach. Zaledwie trzy oczka więcej miał ich dzisiejszy rywal, a wygrana dałaby „Kłusakom” awans nawet na piąte miejsce w ligowej tabeli.
Wielką nadzieję na wygraną w tym meczu kibice „The Reds” pokładali w swoich dwóch liderach zespołu. Steven Gerrard oraz Fernando Torres strzelili lub wypracowali wszystkie osiem bramek zdobyte przez Liverpool w tym sezonie.
Pierwszą dobrą okazję w meczu stworzył wspomniany wyżej duet. Po podaniu Gerrarda już w 7. minucie gry swoją szansę zmarnował Torres. Przez pierwszy kwadrans gry piłka utrzymywała się głównie w posiadaniu Liverpoolczyków, ale ewidentnie brakowało im pomysłu na grę. Skorzystali na tym gospodarze, przejmując inicjatywę na boisku. W 22. minucie świetnie z dystansu na bramkę uderzył Holden, ale niesamowitą interwencją popisał się Pepe Reina. Kolejne próby graczy Boltonu również się nie powiodły, głównie ze względu na dobrą postawę golkipera „The Reds”. Korzystną okazję na zdobycie gola Liverpool wypracował dopiero w 40. minucie. Po ładnej wymianie Cole’a z Maxim, Gerrard z dobrej pozycji fatalnie przestrzelił, nie trafiając nawet w światło bramki. Chwilę później swoją szansę zmarnował Bolton, a konkretnie Taylor. Jeszcze przed przerwą gola do szatni mógł strzelić Kyrgiakos, ale po jego uderzeniu z głowy pewnie w siatce interweniował Jaaskelainen.
W drugiej połowie na boisku niewiele się działo, aż do 71. minuty gry. Trójkową akcję przeprowadzili Torres, Gerrard i Maxi, która zakończyła się przewrotką tego ostatniego tuż ponad bramką. Przez kolejne minuty „Kłusaki” dzielnie się bronili i skutecznie rozbijali ataki gości. Dopiero na cztery minuty przed końcem Liverpool osiągnął swój cel. Fernando Torres genialnie zagrał piłkę piętką pomiędzy nogami przeciwnika, wtedy do futbolówki dopadł Maxi, który potężnym strzałem nie dał szans Jaaskelainenowi.
Liverpool przerwał dobrą passę Boltonu pięciu meczy bez porażki. Sam odniósł trzecie zwycięstwo w lidze, a pierwsze w tym sezonie na wyjeździe, oddalając się od strefy spadkowej na 12 miejsce.










