Nie po raz pierwszy w tym sezonie Manchester United odniósł jednobramkowe zwycięstwo nad rywalami. Gracze Aleksa Fergusona byli niezwykle efektywni i skuteczni, odpowiedzialny zazwyczaj głównie za zadania defensywne Phil Jones okazał się motorem napędowym drużyny. Zawodnik ten popisał się dziś trafieniem, którego nie powstydziłby się sam Filippo Inzaghi.
Ze strategicznego punktu widzenia sobotni pojedynek przy Villa Park dla podopiecznych Aleksa Fergusona był niezwykle ważnym wydarzeniem. Główni konkurenci do zwycięstwa w Barclays Premier League, gracze Manchesteru City, wygrali bowiem swoje spotkanie w 14. kolejce rozgrywek i powiększyli przewagę nad swoimi lokalnymi rywalami aż do ośmiu oczek. Obrońcom mistrzowskiego tytułu nie pozostawało nic innego, jak wygrać to wyjazdowe spotkanie. Gracze Aston Villi, aby nawiązać kontakt z czołówką tabeli, również potrzebowali zdobyczy punktowej.

Dzisiejszego dnia przyjemnie nie będzie wspominał Javier Hernandez. W 6. minucie meczu skręcił on kostkę w polu karnym gospodarzy, nieatakowany przez nikogo. Meksykanin został zniesiony z boiska na noszach. Zawodnika zastąpił Antonio Valencia. Pierwszy strzał w spotkaniu został oddany dopiero po kwadransie od rozpoczęcia zawodów. Pomocnik „Czerwonych Diabłów” Phil Jones strzelił wyjątkowo niecelnie. Ten sam gracz parę chwil później pokazał jednak, że ze skutecznością nie jest u niego tak źle, jak mogłoby się wydawać, i ładnym uderzeniem z powietrza pokonał golkipera Aston Villi! Wspaniale w tej akcji zachował się Nani, jego dośrodkowanie z lewej strony było cudownej urody. Portugalczyk też mógł pokonać Shaya Givena, ale piłka po strzale głową w tym przypadku wpadła prosto w ręce Irlandczyka.
Pierwsze kilkadziesiąt minut spotkania to obraz nędzy i rozpaczy w wykonaniu formacji ofensywnej podopiecznych Aleksa McLeisha. Gracze „The Villans” po przekroczeniu własnej połówki sprawiali wrażenie niepewnych, zagubionych. Świetnie spisywała się obrona Manchesteru United, trio Albrighton – Bent – Agbonlahor nie zdołało zaistnieć w żaden sposób. W 32. minucie cudownie huknął za to Valencia, ale jego atomowe uderzenie poszybowało nad poprzeczką. Gdyby Ekwadorczyk uderzył nieco precyzyjniej, mielibyśmy do czynienia z bramką typu stadiony świata. Pierwsza odsłona pojedynku przy Villa Park stała pod znakiem kontuzji. Kolejnym po „Chicharito” zawodnikiem, który zmuszony był przedwcześnie opuścić murawę, był Shay Given. Irlandczyk po interwencji poza granicami pola karnego prawdopodobnie naciągnął mięsień i zastąpiony został przez Brada Guzana. W trwającej aż 53 minuty pierwszej połowie meczu nie wydarzyło się w zasadzie już nic więcej godnego odnotowania. Byliśmy świadkami mało efektownej, lecz efektywnej gry Manchesteru United i bicia głową w mur gospodarzy.











