Już jutro na stadionie przy ulicy Słonecznej w Białymstoku Jagiellonia zmierzy się z Legią Warszawa. Szkoleniowiec gości, Maciej Skorża, żałuje, że nie będzie skorzystać w tym spotkaniu z Miroslava Radovicia, który pauzuje za nadmiar żółtych kartek.
Radović, nawet w przypadku braku zawieszenia za kartki, i tak nie mógłby zagrać w Białymstoku, bo w czwartkowym meczu Ligi Europy nabawił się lekkiego urazu, który uniemożliwia mu branie udziału w treningach. Piłkarz może mówić o sporym pechu, gdyż przez kontuzję nie weźmie udziału w zgrupowaniu reprezentacji Serbii.
– Miro Radović w tej chwili nie trenuje, ponieważ dochodzi do zdrowia z doktorem Machowskim i zrobimy wszystko, aby był gotowy na mecz z Lechią Gdańsk. Przez kontuzję „Rado” nie weźmie udziału w zgrupowaniu reprezentacji Serbii. To dla niego bardzo pechowa sytuacja, ale taki jest sport. Ryzyko urazu jest wkalkulowane w ten zawód. Kontuzje pojawiają się najczęściej wtedy, kiedy człowiek się ich nie spodziewa. Poza Serbem reszta zawodników, którzy wystąpili w potyczce z Rapidem, jest do mojej dyspozycji. Ani Tomasz Kiełbowicz, ani Manu, którzy trenowali ostatnio indywidualnie, nie wystąpią przeciwko Jagiellonii, ponieważ wciąż nie są gotowi do gry – powiedział przed poniedziałkowym meczem Skorża.
Przed Legią nie lada wyzwanie. Jagiellonia nie przegrała bowiem w tym sezonie na swoim stadionie, wygrywając na Słonecznej pięć z sześciu spotkań. Na niekorzyść warszawian przemawia również bilans meczów na Podlasiu. Z ostatnich trzech starć Legia przywiozła do stolicy tylko jeden punkt. Maciej Skorża jest świadomy trudnego zadania, jakie stoi przed jego zespołem.
– Białystok to trudny teren dla każdej drużyny, bo Jagiellonia zremisowała tam jeden mecz, a wszystkie inne wygrała. Należy pamiętać, że my na wyjazdach prezentujemy się bardzo dobrze, więc wierzę, że będziemy sobie w stanie poradzić także z „Jagą”. Myślę, że gospodarze będą chcieli się zrehabilitować za porażkę w Zabrzu z Górnikiem i zrobią wszystko, by odrobić punkty w starciu z Legią. Mówiąc o Jagiellonii, wszyscy wskazują na Tomka Frankowskiego, który wciąż jest bardzo dobrym zawodnikiem. Poza nim należy pamiętać o wschodzącej gwieździe ekstraklasy, Tomku Kupiszu, który przypomina mi trochę Kubę Błaszczykowskiego – dodał Skorża.










