Legia Warszawa pewnie pokonała Arkę Gdynia 3:0. Po spotkaniu trener warszawiaków, Maciej Skorża, wyraził zadowolenie ze skuteczności swoich podopiecznych. Z kolei szkoleniowiec Arki, Dariusz Pasieka, mimo porażki, pochwalił swój zespół za dobrą i ambitną postawę.

Maciej Skorża: – Dzisiaj odnieśliśmy nasze najwyższe zwycięstwo u siebie z drużyną, która straciła najmniej bramek w lidze. Nasza jakość gry nie była najlepsza. Mieliśmy sporo problemów. Bardzo długo nie mogliśmy sforsować defensywy gości. Arka była agresywna w środku pola, a my nie potrafiliśmy sobie z tym poradzić. Goście zagrali bardzo dobry mecz. Nie zasłużyli na taki wynik. Piłka jest jednak przewrotna. W Krakowie na pewno graliśmy lepiej niż dziś, a jaki był wynik, na pewno każdy pamięta. Cieszę się z tego, że mimo słabszej dyspozycji, potrafiliśmy siłą charakteru wygrać mecz i zdobyć trzy punkty.
Ta runda obfitowała w wiele dramatycznych wydarzeń, więc cieszy to, że dziś szczęście się do nas uśmiechnęło. Przy okazji Arki, w pierwszej połowie świetnie zachował się Skaba, który dzisiaj miał duży wkład w zwycięstwo. Bruno Mezenga dziś bardzo się starał, ale nie miał wsparcia ze środka pola. Po zmianie ustawienia radził sobie już lepiej. W kolejnym meczu potwierdził, że najlepiej czuje się w polu karnym.
Nasi rywale starają się w ostatnich rozgrywkach neutralizować nasze mocne strony, które pozwoliły nam wygrać cztery mecze z rzędu. Muszę zastanowić się, co zrobić, żeby wprowadzić nowe koncepcje do gry i wyciągnąć wnioski na ostatnie dwa spotkania w tej rundzie.
Dariusz Pasieka: – Może zabrzmi to dziś dziwnie, ale mogę pogratulować mojej drużynie dobrego występu. Moja taktyka była realizowana bardzo dobrze. Budziński powinien na początku meczu zdobyć bramkę, ale nie wykorzystał sytuacji sam na sam z bramkarzem. W pierwszej połowie Legia nam nie zagroziła. Jednak zaraz potem zdobyła bramkę, w dodatku po bardzo kontrowersyjnym karnym. Podobnie było rok temu, kiedy po faulu na Mięcielu przed polem karnym została podyktowana „jedenastka”. Patrząc na bramki numer dwa i trzy, nasz bramkarz nie pomógł. Te strzały były do obrony. Rzuciliśmy wszystko, co mieliśmy na jedną szalę, ale się nie udało. Dla mnie to na pewno wynik za wyskoki, patrząc na przebieg tego spotkania. Nie mogę mieć dużych pretensji do swoich zawodników po tym meczu.
Relacja tekstowa z meczu Legia –











