18. kolejka w Krakowie przyniosła nam wiele emocji. Chociaż Wisła pierwsza wyszła na prowadzenie, to Lech zdołał się odbudować i wygrać 2:1, strzelając zwycięskiego gola tuż przed końcem drugiej połowy. Był to tym samym pierwszy zwycięski wyjazdowy mecz Macieja Skorży z „Kolejorzem”. Lechici dzięki zwycięstwu wskoczyli na trzecią pozycję w tabeli TME.
W niedzielny wieczór przy Reymonta oczywiście pełnego stadionu nie było. Pogoda nie rozpieszczała i na trybunach ostatecznie zjawiło się 17 263 kibiców. Tym, którzy się jednak pojawili, wiślacy szybko dali powody do radości. Pierwszego gola strzelili już w dziewiątej minucie gry. Sarki ładnie zgrał do Burligi, a ten z pierwszej piłki posłał istną bombę na bramkę Jasmina Buricia.
W dalszej części spotkania zarówno Lech, jak i Wisła nie stworzyli sobie zbyt wielu naprawdę groźnych sytuacji. Dopiero pod sam koniec pierwszej połowy niebezpiecznie z okolic „szesnastki” uderzał Pawłowski, ale Michał Buchalik był na posterunku.
Druga połowa dobrze rozpoczęła się tym razem dla gości, chociaż to Wisła wcześniej miała akcję na podwyższenie wyniku. Semir Stilić fatalnie jednak spudłował, a Lech odpowiedział golem w 54. minucie gry. Na listę strzelców po ładnej akcji „Kolejorza” i małym zamieszaniu pod polem karnym Wisły wpisał się Tomasz Kędziora.
Po zdobytym golu Lech zaczął ostrzeliwać bramkę wiślaków i tak naprawdę tylko dzięki dobrym interwencjom Michała Buchalika gospodarze wciąż mogli cieszyć się z remisu. Sytuację „Białej Gwiazdy” skomplikował jeszcze Donald Guerrier, który za swoją interwencję w 61. minucie dostał czerwoną kartkę i musiał opuścić boisko.
Wisła, pomimo że grała w dziesiątkę, również mogła w tym spotkaniu wyjść na prowadzenie. Stuprocentowej sytuacji nie wykorzystał jednak Semir Stilić, ale Bośniak w marnowaniu okazji nie był osamotniony, bo Lech również mógł pochwalić się kilkoma niewykorzystanymi setkami. Goście jednak zrehabilitowali się tuż przed końcem spotkania i wyszli na prowadzenie. Sadajew swojej drugiej w tym meczu stuprocentowej sytuacji już nie zmarnował i pewnie pokonał Buchalika. Przy takiej dziurze w obronie Wisły nie miał zresztą trudnego zadania.
Do końca spotkania wynik nie uległ już zmianie i lechici wygrali 2:1. Maciej Skorża może pochwalić się pierwszą wygraną na wyjeździe z Lechem Poznań.











