Po ligowym spotkaniu z Lechem Poznań warszawska Legia zmierzy się na Pepsi Arena z Rapidem Bukareszt. O tym, jak ważny jest to mecz dla „Wojskowych”, dobrze wie ich trener, Maciej Skorża.
Sytuacja w kadrze Legii nie jest zła. Właściwie to jest bardzo dobra, ponieważ nikt nie narzeka na urazy. Zmęczenie po ostatnim meczu z „Kolejorzem” jest, ale do czwartkowego spotkania wszyscy zawodnicy powinni być do dyspozycji Skorży.

Zanim Skorża zaczął mówić o Rapidzie, w kilku słowach skomentował ostatnie ligowe spotkanie. – Cieszy mnie, że październik zamknęliśmy bez straconej bramki. W niedzielę zremisowaliśmy w Poznaniu z Lechem. Rywal zmusił nas do maksymalnego wysiłku. Część zawodników nie była w optymalnej dyspozycji. Mam na myśli piłkarzy ofensywnych, ale przy tak dużej ilości gier mogą zdarzyć się pojedyncze słabsze występy. Mimo tych okoliczności stawiliśmy czoła świetnie dysponowanym gospodarzom i zdobyliśmy punkt. Po ostatnim gwizdku rozmawialiśmy z trenerem Bakero. Obecnie Legia i Lech to znacznie lepsze drużyny niż pół roku temu. Jesteśmy wdzięczni włodarzom, że po słabszym sezonie otrzymaliśmy kolejną szansę i uwidoczniliśmy efekty naszej pracy – rozpoczął.
Już w najbliższy czwartek legionistów czeka prawdopodobnie jeszcze trudniejsza przeprawa. Naprzeciw stołecznych piłkarzy wyjdą zawodnicy Rapidu Bukareszt. – Nie ma w nas strachu przed czwartkowym spotkaniem. Mamy za sobą zbyt wiele ważnych meczów, abyśmy się czegoś obawiali. W drużynie jest olbrzymia koncentracja. Wiemy, że wygrana da nam wiele, ale szanujemy Rapid. Rumuni zagrają o wszystko. Moim zdaniem nasi rywale zaatakują nas od pierwszej minuty, tak jak w niedzielę uczynili to lechici – powiedział.
Łatwo zauważyć, że w najbliższych tygodniach Legia będzie rozgrywała swoisty maraton meczowy. Granie spotkań co trzy dni nie jest zbyt komfortowe, dlatego też Skorża nie jest z tego powodu specjalnie zadowolony. – Życzyłbym sobie, aby nasze mecze ligowe następujące bezpośrednio po potyczce w Lidze Europy odbywały się możliwie jak najpóźniej. Cały czas mam w pamięci sytuację po meczu w Bukareszcie. Wylądowaliśmy w Warszawie w piątek po północy i mieliśmy niewiele czasu na regenerację przed potyczką z Widzewem – zakończył.











