Legia Warszawa pokonała Ruch Chorzów w rewanżowym spotkaniu 1/4 Pucharu Polski 2:0, dzięki czemu awansowała do kolejnej fazy rozgrywek. Satysfakcji nie kryje trener Legii, Maciej Skorża.
– Przystępowaliśmy do meczu z minimalnym komfortem psychicznym. Wiedzieliśmy, że gra na „zero” z tyłu da nam awans, jednak nie zagraliśmy na remis. Chcieliśmy atakować. Po kwadransie Ruch zaczął grać dobrze na własnej połowie, a my byliśmy mało kreatywni, nie zmienialiśmy ciężaru gry i biliśmy głową w mur. Goście groźnie kontratakowali i musieliśmy uważać. Na szczęście połowę zakończyliśmy bramką Ivicy. Po przerwie mieliśmy więcej miejsca, przeprowadziliśmy wiele akcji oskrzydlających, jednak Ruch nadal był groźny. Sporo zamieszania wprowadził Piech, a Kelhar i Komorowski mieli problemy. Na szczęście osiągnęliśmy cel, chociaż styl nie był najładniejszy. W końcu udało się nam wyeliminować chorzowian i wykonaliśmy kolejny krok w kierunku finału – powiedział Skorża.

Skorża wypowiedział się także na temat gry poszczególnych piłkarzy. – Jestem zadowolony z występu Wolskiego. Brał na siebie odpowiedzialność. Pokazał, że warto na niego stawiać. Cieszę się, że potwierdził swoją dyspozycję, ponieważ ciężko pracował podczas okresu przygotowawczego. Kuba Rzeźniczak dojrzał. Podpisał nowy kontrakt, dostał powołanie od selekcjonera. Do zdrowia dochodzi Kneżević i zawodnik postawił sobie cel, którym jest gra na EURO 2012. Aby go osiągnąć, musi regularnie grać w Legii i na razie dobrze go realizuje. Michal Hubnik jest po badaniu, które wykazało na tyle poważny uraz mięśnia, że nie warto ryzykować jego stanu zdrowia. Dzisiaj sprawdziłem Mezengę i Kucharczyka jako wysuniętego napastnika, bo niewykluczone, że któryś z nich zagra na tej pozycji.
Szkoleniowiec Legii wytłumaczył też skąd wzięły się zmiany w składzie zespołu. – Zmiany w składzie nie były efektem wstrząsu i wynikały z różnych założeń. Dokładnie przeanalizowałem naszą sytuację zdrowotną. Ariel Borysiuk nie mógł grać, dlatego zdecydowałem się tak zestawić zespół. Kelhar zagrał dobry mecz i dał mocny argument, aby brać go pod uwagę przy ustalaniu składu na najbliższe spotkanie. Oczywiście od niektórych wymagam większego zaangażowania. Oni o tym wiedzą, jesteśmy po rozmowie i czekam na efekt. Manu miał wejść po przerwie. Myślę, że jego gra byłaby lepsza, gdyby dobrze dobrał buty. Do występu Ivicy Vrdoljaka komentarz jest zbędny, Kuba Wawrzyniak zaczyna zaś być pewnym punktem drużyny. Szkoda, że dzisiejsza kartka eliminuje go z pierwszego meczu półfinałowego. Cieszę się, że „Wawrzyn” gra pewnie i równo. Umie utrzymać wysoką formę i aby tak do końca sezonu.











