Łukasz Skorupski puścił co prawda dwie bramki w pierwszych 45 minutach meczu Górnik – Lechia, ale drugą część spotkania zakończył już bez straty gola, co w dużej mierze zaowocowało tym, iż drużyna z Górnego Śląska mogła wywalczyć punkt w niezwykle trudnych okolicznościach. Po meczu bramkarz „Trójkolorowych” nie krył satysfakcji, że w drugiej połowie był nie do pokonania przez zawodników Lechii.
Tak na chłodno – co sądzisz o spotkaniu, w którym można było obejrzeć dwie różne połowy wykonaniu obu zespołów?
Mogę szczerze powiedzieć, że jesteśmy zadowoleni, ale nie tak do końca, ponieważ straciliśmy w pierwszej połowie dwie głupie bramki. Trener trochę na nas w szatni pokrzyczał, postawił nas na nogi i w drugiej połowie praktycznie cały czas przeważaliśmy. Udowodniliśmy dwoma bramkami, że jesteśmy w stanie grać na przyzwoitym poziomie.
A jak oceniasz te stracone gole? Raczej nie miałeś zbyt dużo przy nich do powiedzenia.

Będziemy mieli analizę wideo, to wtedy dokładnie zobaczę. Wiem jedynie, że nie dogadałem się trochę z obrońcami. Mam nadzieję, że w następnym meczu takie błędy, po których tracimy głupie bramki, już się nie powtórzą..
Były to strzały z bliska, które dla bramkarza są zawsze trudne.
Takie strzały są najtrudniejsze… Ale ja jestem po to, żeby pomagać w takich momentach. A w tych sytuacjach tego nie zrobiłem. Cieszy to, że w drugiej połowie zacisnąłem zęby, postanowiłem nie puścić już żadnej bramki i to mi się udało. Zdobyliśmy tym samym cenny punkt.
Czy były jakieś mocniejsze słowa w szatni podczas przerwy z Twojej strony do kolegów z defensywy?
Tak. Ponadto trener nas dodatkowo zmobilizował, co poskutkowało tym, że zdobyliśmy dwie bramki i mamy dzięki nim zdobycz punktową.
W rozmowie uczestniczył Łukasz Pawlik











