Życie beniaminka jest bardzo trudne. Szczególnie w ekstraklasie, w której obaj beniaminkowie w ostatnich latach regularnie się żegnali po niecałym roku. W obecnym sezonie jeden z beniaminków nie zamierza walczyć wyłącznie o pozostanie w elicie. Tym beniaminkiem jest oczywiście Raków Częstochowa, który mimo niezbyt dobrego początku, na koniec rundy jesiennej pokazał, że może być mocnym kandydatem w walce o mistrzowską ósemkę!
Piłkarze spod Jasnej Góry potrzebowali troszkę czasu na to, aby zaprzyjaźnić się z ekstraklasą. Wszyscy doskonale pamiętają nieudaną inauguracje z Koroną Kielce, straszne ostatnie minuty przeciwko Piastowi Gliwice oraz Wiśle Płock czy rażenie nieskutecznością w Zabrzu z miejscowym Górnikiem. Jednakże, jak już wspomniano, Raków potrzebował trochę czasu na aklimatyzację. Najlepszym potwierdzeniem tego niech będzie fakt, że po wspomnianych wyżej meczach, rakowianie zaczęli grać nieco pragmatyczniej. Miły dla oka styl poszedł – z małymi wyjątkami – w zapomnienie, a najważniejszym elementem stała się skuteczność. Tak było choćby w meczu ze Śląskiem Wrocław czy Wisłą Kraków.
Po jakimś czasie rakowianie nauczyli się także reagować na stratę bramki oraz poprawili koncentrację w końcówce – patrz mecze z Zagłębiem Lubin oraz rewanż z Górnikiem. Grzechem byłoby nie wspomnieć o ostatnim spotkaniu w zeszłym roku. Raków przyjechał do Gdańska, gdzie pokonał gospodarzy 3:0, prezentując bardzo przyzwoitą skuteczność, a także miły dla oka futbol. Trudno nie zauważyć więc, że ekipa kierowana przez Marka Papszuna po awansie na najwyższy poziom rozgrywkowy, ewoluowała!
Okres przygotowawczy
Piłkarze Rakowa wrócili do treningów 7 stycznia. Wówczas sztab szkoleniowy przeprowadzał różnego typu badania wydolnościowe, w których wzięli udział nowi, a także kontuzjowani zawodnicy. – Na podstawie uzyskanych danych jesteśmy w stanie uzyskać informację o możliwych do zaaplikowania obciążeniach dla zespołu, co będzie determinowało skuteczność realizowanego programu treningowego. Podobnie jak przy ocenie lokomocji, testy są przeprowadzane cyklicznie. To pozwala nam na stworzenie profilu zawodnika zgodnie z wymaganiami modelu gry oraz sztabu szkoleniowego – mówił Michał Garnys, trener przygotowania fizycznego.
Niedługo później rakowianie pojechali na zgrupowanie do Uniejowa, a 17 stycznia wyruszyli na Cypr. To tam częstochowianie rozegrali cztery sparingi. Najpierw ich rywalem była dziewiąta drużyna rosyjskiej Premier Ligi – Ural Jekaterynburg, która pokonała beniaminka PKO Ekstraklasy 1:3. Jedynego gola dla Rakowa zdobył Jarosław Jach, a dla Rosjan premierowego gola zdobył dobrze znany z polskich boisk Michał Kucharczyk. Drugi sparing z serbskim FK Cukaricki również zakończył się porażką. Bowiem rakowianie ulegli Serbom 1:2 i także tym razem na listę strzelców wpisał się Jach.
Dwa kolejne sparingi, to tym razem dwa zwycięstwa Rakowa. A i to co może cieszyć, to fakt, że w ostatnich dwóch meczach kontrolnych drużyna spod Jasnej Góry zaliczyła czyste konto. W meczu z bułgarską drużyną Carsko Seło Sofia jedynego gola na wagę zwycięstwa zdobył Andrzej Niewulis, a w ostatnim sparingu tej zimy przeciwko litewskiemu Żalgirisowi Kowno wygranym 2:0 na listę strzelców wpisali się Sebastian Musiolik i Miłosz Szczepański.












