Trzecie miejsce w ostatnim sezonie w Lechu zostało ogłoszone jako wielka porażka zespołu z Inea Stadionu. Nic dziwnego, bo to klub z ambicjami mistrzowskimi. W zespole Lecha Poznań doszło w okresie przygotowawczym do małej rewolucji. Jak spiszą się w następnym sezonie nowe nabytki Nenada Bjelicy?
„Kolejorz” zakończył poprzednie rozgrywki na ostatnim stopniu podium. Zamiast mistrzostwa Polski wyszedł zawód i smutek kibiców. Bjelica postanowił mocno namieszać w następnych rozgrywkach i w klubie doszło do dużych zmian personalnych.
Przygotowania do sezonu, wyprzedaż i transfery
Okres przygotowawczy „Kolejorza” w tym roku był wyjątkowo krótki, bo już na 29 czerwca było zaplanowane pierwsze spotkanie w Lidze Europy. Lech wyjechał na obóz do Opalenicy, gdzie rozegrał jeden sparing: z Hapoelem Beer Szewa. „Kolejorz” zaprezentował się dobrze i wygrał ten mecz 3:0. Po obozie w Opalenicy Lech rozegrał już pierwszy mecz z FK Pelister w ramach eliminacji Ligi Europy. Przygotowania odbyły się pod kątem wielkich zmian kadrowych w „Kolejorzu” .
Nie obeszło się również bez odejść z klubu. Z Lechem pożegnali się: Wilusz, Bednarek, Kownacki i Kędziora, co oznaczało bardzo dużą dziurę w obronie zespołu Nenada Bjelicy. Piłkarze „Kolejorza” obrali ciekawe kierunki transferu, kolejno: FK Rostov, Southampton FC, Sampdoria Genua i Dynamo Kijów.
Warto dodać, że za transfery te Lech zarobił rekordowe pieniądze i został również pobity rekord ekstraklasy: Jan Bednarek odszedł do Southamptonu za sześć milionów euro. Jednak drużyna z Inea Stadionu na rynku transferowym nie próżnowała i przybyło kilku nowych zawodników. W Poznaniu zameldowali się: Mario Situm z Dinama Zagrzeb, Emil Dilaver z Ferencvarosu, Dennis Rakels z Reading, Vernon de Marco ze Slovana Bratislava, Nikola Vujadinovic z Osasuny, Nicklas Barkroth z Norrkoping oraz Rafał Janicki z Lechii Gdańsk.
Można zauważyć, że jest to wielki zaciąg zagranicznych zawodników w Lechu Poznań. Podczas rozgrywek okaże się, czy są to słuszne transfery czy kolejny szrot sprowadzony do ekstraklasy. Na plusa na pewno zasługują transfery Barkhrotha, Situma i Rakelsa. Pierwszy z nich ma za sobą udane lata w Szwecji, drugi grał w zeszłym sezonie w Lidze Mistrzów, a trzeci jeszcze niedawno był najlepszym ofensywnym zawodnikiem występującym w naszej ekstraklasie.










