Po siedmiu latach Łódzki Klub Sportowy wraca do najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce. Na co stać łodzian w rozpoczynającym się wkrótce nowym sezonie PKO Ekstraklasy?
Przed startem rozgrywek zawsze trudno jest ocenić siłę beniaminków. Ich potencjał weryfikuje dopiero początek ligowych zmagań i osiągane wyniki. Coś nam jednak mówi, że w startującym sezonie ŁKS wcale nie musi być chłopcem do bicia.
Przygotowania
Ełkaesiacy mają za sobą zgrupowanie w Grodzisku Wielkopolskim. W przedsezonowych sparingach łodzianie nie ponieśli żadnej porażki. Co więcej, spotkania z dwoma rywalami z najwyższej klasy rozgrywkowej zakończyli efektownymi zwycięstwami i bilansem bramkowym 7:0. Wyższość ŁKS-u musiały uznać Wisła Płock (4:0) i Korona Kielce (3:0). Oprócz tego biało-czerwono-biali pokonali 2:1 GKS Tychy, wygrali po 3:0 z Kotwicą Kołobrzeg i Wartą Poznań oraz zremisowali z Radomiakiem Radom 2:2.
Transfery
Latem w Łodzi nie było wielkiej rewolucji transferowej. ŁKS niemal w komplecie zachował trzon zespołu, który wywalczył awans do PKO Ekstraklasy. Z podstawowego składu łodzian odszedł jedynie Lukas Bielak. Słowak będzie kontynuował swoją karierę piłkarską w Stali Mielec. Łódzki klub dokonał pięciu wzmocnień. Do ŁKS-u trafiło trzech stranieri: Portugalczyk Ricardo Guima (poprzednio Academica de Coimbra), Hiszpan Jose Antonio Pirulo (Real Balompedica Linense) oraz Serb Dragoljub Srnić (FK Vożdovac). W kadrze znalazło się również miejsce dla dwójki Polaków. Pozyskany ze Stali Stalowa Wola Michał Trąbka ma wzmocnić konkurencję na skrzydłach, zaś Maciej Dempc (wcześniej Bytovia Bytów) będzie stanowić alternatywę na środku obrony dla utalentowanego Jana Sobocińskiego.
Atut
Zgranie zespołu. W Łodzi postanowiono dać szansę tym, którzy tak dobrze radzili sobie na zapleczu ekstraklasy, dokonując jedynie niewielkich zmian w środku pola. Jesteśmy szczególnie ciekawi, jak poradzi sobie defensywa łodzian, która już w minionym sezonie stanowiła zgrany kolektyw. Dość wspomnieć, że na wiosnę ełkaesiacy stracili tylko pięć bramek, z czego trzy w ostatnim meczu z Odrą Opole kończącym pierwszoligowe zmagania, gdy awans „Rycerzy Wiosny” był już przesądzony.
Trener ŁKS-u Kazimierz Moskal zapowiada, że zespół również w PKO Ekstraklasie ma „grać swoje”, czyli długo utrzymywać się przy piłce i bez respektu podchodzić do przeciwnika, nawet jeśli rywalem okażą się drużyny z ligowego topu. W tej taktyce wiele zależeć będzie od Daniego Ramireza. Hiszpański pomocnik był w ostatnim roku motorem napędowym gry łodzian i jeśli również w najwyższej klasie rozgrywkowej zaprezentuje podobną dyspozycję, niewykluczone, że za parę miesięcy trafi do klubu z jeszcze większymi aspiracjami niż ŁKS.












