Sandecja Nowy Sącz za czasów trenera Dariusza Dudka to jeden z tych najlepszych ligowych średniaków. A jak wiemy, w Fortuna 1. Lidze zespoły często potrafią wywinąć numer głównym faworytom właśnie z tych lekko tylnych siedzeń. Drużyna nowosądeczan stanowi prawdopodobnie największą zagadkę na przyszłą rundę.
Ostatnie sześć spotkań zeszłego roku to zaledwie jedno zwycięstwo. Porażek w ciągu dwudziestu kolejek przytrafiło się aż siedem. Sandecję Nowy Sącz możemy poniekąd uznawać jako beneficjenta słabego poziomu czołówki. Praktycznie każdy miał za sobą większy bądź mniejszy dołek. Jednakże małopolski zespół stać na lepsze wyniki, niż osiągał, i na więcej, niż prezentował. Sposobem na nadchodzącą rundę będzie nabranie rozpędu, w czym „Biało-czarni” – jak przekonaliśmy się w ubiegłym sezonie oraz pięć lat temu, gdy cieszyli się z awansu do ekstraklasy – są prawdziwymi mistrzami.
Przygotowania
Sandecja Nowy Sącz rozpoczęła przygotowania 10 stycznia. Testy wydolnościowe, sprawnościowe i pierwsze treningi miały miejsce na terenie Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Nowym Sączu. Uczestniczył w nich powracający po kontuzji Dawid Szufryn.
Pierwszy sparing odbył się półtora tygodnia od powrotu. Klub nie ma dostępności do swojego obiektu z powodu trwania jego modernizacji, która ma zostać ukończona w przyszłym roku, więc pierwszy i trzeci z zaplanowanych meczów zostały rozegrane w Krakowie, a drugi w Jaworznie:
- porażka z Ruchem Chorzów 3:5,
- remis z Zagłębiem Sosnowiec 1:1,
- zwycięstwo nad Wieczystą Kraków 3:1.
Następnie piłkarze wraz ze sztabem wybrali się na dziewięciodniowy obóz przygotowawczy do Sanoka, gdzie zmierzyli się z dwoma rzeszowskimi ekipami:












