Do rozpoczęcia piłkarskiej wiosny w ekstraklasie pozostało dziewięć dni, pora więc przedstawić cele i możliwości konkretnych zespołów naszej ligi. Codziennie będziemy opisywać w dokładny sposób dwa kluby – po lekturze wszystkie wątpliwości dotyczące poszczególnych zespołów powinny zniknąć. Zaczynamy od ostatniego w tabeli Podbeskidzia.
Z jednej strony nikt nie chce „szczycić” się mianem czerwonej latarni rozgrywek, z drugiej jednak, jeśli ktoś już musi być tym ostatnim, to z pewnością życzyłby sobie takiej sytuacji, w jakiej obecnie znajduje się Podbeskidzie. Jedno zwycięstwo na początku wiosny spowoduje opuszczenie strefy spadkowej i duży komfort psychiczny – o powtórce pościgu w stylu ubiegłorocznego Zawiszy nie ma mowy. Określenie w tym momencie, kto jest pewniakiem do spadku, jest swego rodzaju wróżeniem z fusów – ósma w tabeli Jagiellonia ma zaledwie cztery punkty przewagi nad bielszczanami! Wydarzenia z zimy (związane z problemami finansowymi głównego sponsora klubu) nie napawają jednak nikogo optymizmem.
Opis przygotowań

Podbeskidzie wyjechało w czasie przerwy na jedno zgrupowanie, a miejscem pobytu piłkarzy było tureckie Kargıcak. W ciągu dwóch tygodni polski klub rozegrał cztery mecze sparingowe, kolejno z : FSV Frankfurt, Sławią Sofia, FK Ołeksandria i Pirinem Błagojewgrad. Bilans? Wygrana z zespołem ze stolicy Bułgarii, porażka z drużyną z 2. Bundesligi i dwa remisy. Rywale byli całkiem solidni, choć zaledwie dwie strzelone bramki optymizmem nie napawają. Wcześniej „Górale” zagrali sparing z Rozwojem Katowice, który pewnie wygrali 4:0 (gole: Adama Mójty, Pawła Tarnowskiego i dwa Mateusza Szczepaniaka), o wyniku decydując w… pierwszych dwunastu minutach gry! W sobotę podopieczni Roberta Podolińskiego staną oko w oko z Koroną Kielce w swoim ostatnim meczu kontrolnym.
W czasie przygotowań do klubu dołączyło czterech nowych piłkarzy. Linię defensywną wzmocnili doświadczony Jozef Piacek z MSK Żylina i Paweł Baranowski, który wrócił do Polski po nieudanych niemieckich wojażach. Do gry w środku pola zakupiono Słowaka Samuela Stefanika ze Slovana Bratysława, a rywalizację na skrzydłach zwiększył Paweł Tarnowski z pierwszoligowego Dolcanu Ząbki. Jak dotąd z zespołu odszedł tylko Gracjan Horoszkiewicz (wypożyczony do Chrobrego Głogów), a na testach w Żylinie znajduje się obecnie nigeryjski obrońca Celestine Lazarus. Można więc powiedzieć, że w Bielsku okno transferowe na lekki plus.
Kluczowy transfer
Samuel Stefanik. Słowacka ofensywa w Podbeskidziu zdaje się nie mieć końca. Jak co okienko dokooptowano kolejnych graczy zza południowej granicy, doceniając ich stosunek umiejętności do wymagań płacowych. Półroczne wypożyczenie z opcją pierwokupu to zawsze bardzo rozsądna opcja. Stefanik dwukrotnie miał okazję reprezentować swój kraj w meczach reprezentacyjnych. Ma 24 lata, może grać z prawej strony, zwykle jednak występuje jako ofensywny środkowy pomocnik. W klubie liczą, że były zawodnik m.in. holenderskiego NEC Nijmegen poprowadzi grę zespołu co najmniej tak dobrze, jak robił to zmagający się z poważnymi problemami zdrowotnymi Anton Sloboda. Stefanik zapowiada się solidnie – nie powinien mieć problemu z regularną grą.













