W chwili pisania tego tekstu 216 godzin dzieli nas od pierwszego gwizdka sędziego w rundzie wiosennej sezonu 2015/2016 naszej ekstraklasy. W dolnej połówce tabeli panuje nieprawdopodobny ścisk. Tylko cztery punkty dzielą ósmą Jagiellonię od będącego w strefie spadkowej Górnika Zabrze, którego dziś dokładniej weźmiemy pod naszą redakcyjną lupę.
Jak wcześniej wspomnieliśmy, sytuacja zabrzan, mimo bardzo niskiego miejsca w tabeli, nie jest tragiczna. Końcówka rundy jesiennej, podczas której podopieczni Leszka Ojrzyńskiego nie przegrali sześciu meczów z rzędu, napełniła serca kibiców Górnika nadzieją na lepsze jutro. Zwłaszcza okazałe zwycięstwo 5:2 nad sensacyjnym liderem zza miedzy, Piastem Gliwice, było wyraźnym sygnałem, że przy Roosevelta nie zapomnieli, jak grać efektywną piłkę. Punkt straty do bezpiecznego miejsca dającego utrzymanie to niewiele, ale mimo wszystko zabrzanie muszą podejść do rundy rewanżowej w pełni skoncentrowani. Błędy mogą kosztować czternastokrotnego mistrza Polski pożegnanie z ekstraklasą.
Opis przygotowań

Piłkarze Górnika podczas zimowej przerwy wybrali się na dwa zgrupowania mające przygotować podopiecznych trenera Ojrzyńskiego do wiosennych zmagań. Pierwsze z nich odbyło się od 11 do 19 stycznia w Grodzisku Wielkopolskim, gdzie zameldowali się już wszyscy nowi piłkarze w barwach klubu z ul. Roosevelta: Marcin Oss, Ken Kallaste, Jose Kante Martinez, Szymon Matuszek, Sebastian Steblecki oraz Paweł Golański. Szkoleniowiec Górnika zdecydował się pozostawić w Zabrzu wszystkich 12 zawodników przeznaczonych na sprzedaż (m.in. Mariusz Przybylski, Dzikamai Gwaze) z wyjątkiem Rafała Kurzawy. W Wielkopolsce Ślązacy rozegrali trzy spotkania kontrolne z I-ligowymi zespołami: MKS-em Kluczbork (1:1), Chojniczanką (2:0) i Miedzią Legnica (porażka 0:3).
Na koniec stycznia zaplanowany był wyjazd do Turcji, jednak z powodu wcześniejszych protestów piłkarzy (związanych z niepewną sytuacją w tym regionie), zdecydowano się ostatecznie na Lloret de Mar w Hiszpanii, gdzie zabrzanie towarzysko przegrali z Gironą (0:1) i wygrali z Sabadell F.C (2:1). Szefostwo Górnika nie było jednak zadowolone z pobytu w Katalonii, ponieważ piłkarze trenowali w mniej komfortowych warunkach, niż mieli zapewnione w Turcji, w dodatku za wyższą cenę. Prawdopodobnie śląski klub będzie domagał się zwrotu części pieniędzy. Jedną z niewielu korzyści był powrót nowego napastnika Górnika Jose Kante Martineza w rodzinne strony.
Kluczowy transfer
Zimowe wzmocnienia zabrzan wyglądają na papierze bardzo solidnie. Kupno dwóch obrońców regularnie reprezentujących swoje kraje na arenie międzynarodowej, czyli Kena Kallaste (Estonia) i Marcina Ossa (Łotwa), to rozsądne zakupy. Jednak w tym miejscu chcielibyśmy wyróżnić przede wszystkim powrót do naszej ekstraklasy. Były piłkarz m.in. Steauy Bukareszt i Korony Kielce będzie teraz trenował pod okiem jednego ze swoich ulubionych szkoleniowców i powinien stać się liderem defensywy już w nadchodzących spotkaniach. To wciąż jeden z najbardziej solidnych obrońców w Polsce mimo już 34 lat na karku. Przykład Radosława Sobolewskiego pokazuje, że w Górniku wiedzą, co to długowieczność, więc były reprezentant Polski ma szanse z miejsca stać się wiodącą postacią w szatni przy ul. Roosevelta. Prawdziwy turbokozak.













