O porażce z poznańskim Lechem i czekającym Legię rewanżu w półfinale Pucharu Polski, opowiada Wojciech Skaba.
Czujesz niedosyt po wczorajszym meczu z Lechem?
Oczywiście, zarówno my piłkarze jak i kibice czujemy duży niedosyt. Nasza gra wyglądała całkiem fajnie i na pewno nie zasłużyliśmy w Poznaniu na porażkę.
Zwycięska bramka dla Lecha padła w takich okolicznościach, ze raczej nie można mieć do Ciebie zastrzeżeń?
Dokładnie, z drugiej strony bramkarz jest rozliczany z bramek, i ta bramka oczywiście obciąża moje konto. Trzeba wyciągnąć z tego wnioski i grać dalej.
Zapewne droga powrotna do Warszawy była dla Was jak droga „przez mękę”
Jechaliśmy do Poznania po 3 pkt. I bardzo chcieliśmy wygrać ten mecz, co zresztą było widać na boisku. I na pewno powrót nie był dla nas najprzyjemniejszą rzeczą, ale wiemy, że musimy się jak najszybciej pozbierać, bo przed nami bardzo trudny mecz rewanżowy z Lechią Gdańsk i to jest dla nas teraz najważniejsze.
Jaka jest atmosfera w zespole po tej porażce? Czujesz, że jesteście w stanie „pójść w ogień jeden za drugiego”?
Uważam zdecydowanie, że tak. Myślę, że to było widać na boisku, jak jeden nadrabia za drugiego. W szatni jest podobnie, jesteśmy kolektywem i takie mecze tylko nas wzmacniają.
Twoja ocena kontrowersyjnego faulu Kotorowskiego?
Bardzo lubię Kotorowskiego, ale w tej sytuacji, uważam, że powinien był dostać czerwoną kartkę.
Po zwycięstwie nad Lechią w Gdańsku, trener Skorża mówił oficjalnie, że jesteś numerem jeden w bramce Legii. Czy ostatnie spotkania, z Lechem i Zagłębiem coś zmieniają, czy też w rewanżu przy Łazienkowskiej Wojtek Skaba znów wybiegnie w pierwszym składzie?
Na pewno do momentu odprawy przed meczem, zawsze jest jakiś niepokój. Ja staram się udowadniać na treningach, że zasługuje na to miejsce i jak pokazują ostatnie mecze, trener obdarza mnie zaufaniem, mam jego wsparcie.
Myślę, że w Warszawie nikt nie wyobraża sobie, żeby Legii mogło zabraknąć w finale Pucharu Polski. Czujecie presję środowego spotkania?
Zdecydowanie tak. Nikt z nas nie wyobraża sobie innego wyjścia jak tylko finał.
Z drugiej strony czeka nas bardzo ciężki mecz. Kogo osobiście wolałbyś spotkać w finale ? Lecha czy czarnego konia rozgrywek – nieprzewidywalne Podbeskidzie?
Jak pokazał wczorajszy mecz, Lech nie jest wcale takim trudnym przeciwnikiem, powinniśmy byli to spotkanie wygrać. Dlatego zdecydowanie rewanż z Lechem.
I na koniec. Jedno zwycięstwo ligowe i łącznie 5 pkt. w rundzie wiosennej. O co tak naprawdę w tej chwili gra Legia?
W tej sytuacji gramy o Europejskie Puchary i nieważne w jaki sposób to osiągniemy. Najłatwiejszą drogę mamy poprzez Puchar Polski, ale oczywiście w lidze chcemy zająć jak najwyższą lokatę.










