Napastnik ze Słowenii od momentu transferu do polskiej ekstraklasy nie potrafił się odnaleźć. Spotykało się to z ogromnym szyderstwem i jeszcze większą frustracją ze strony kibiców Zagłębia Lubin. Dla fanów „Miedziowych” nastąpił więc dzień zbawienia. Coś, na co czekała cała pomarańczowa część Dolnego Śląska. Sirk opuścił szeregi ekipy Martina Seveli jak na razie na zasadzie wypożyczenia do Radomiaka Radom.
Określenie podane w tytule, czyli „balast”, to chyba najlepsze odwzorowanie postaci Roka Sirka za jego czasów gry w Zagłębiu. Odnotowywał on Lubinie fatalne liczby i był jednym z największych obiektów żartów miejscowych kibiców. Większość ludzi na co dzień związanych z drużyną z Lubina miała wobec niego spore oczekiwania i nie było w tym nic dziwnego.
W końcu Słoweniec, przychodząc do ekstraklasy, wyceniany był na 500 tysięcy euro. Ponadto w rodzimej lidze strzelał sporo bramek, przy czym posiadał świetną opinię. Dodatkowo był on wówczas młodym zawodnikiem, bo miał zaledwie 25 lat. Wszyscy, którzy wgłębili się bardziej w karierę zawodnika, myśleli więc, że okaże się on transferowym hitem najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce. Nic bardziej mylnego.
Nie tak miało być
Jak już wcześniej wspomniano, Sirk cieszył się w swoim kraju bardzo dobrą opinią. W końcu był jednym z wychowanków krajowego potentata, jakim jest NK Maribor, w którym zadebiutował w wieku 20 lat. Jednak grywał on głównie w drugiej drużynie „Vijoličasti”, lecz ze sporym powodzeniem. W 66 meczach dla rezerw Mariboru strzelił 47 bramek, więc wynik ten mógł z pewnością imponować.
Na początku sezonu 2017/2018 przeniósł się on zatem do drugoligowego NS Mura. Sirk był stosunkowo młodym piłkarzem i chciał się ciągle rozwijać, wobec tego wybór padł właśnie na Murę. Jak się później okazało, była to w stu procentach przemyślana decyzja zarówno ze strony nowego zespołu Roka, jak i samego zawodnika.
Przez dwa lata gry dla „Muraši” zagrał w 62 meczach i robił to, co do niego należało – strzelał bramki. Sirk na przestrzeni dwóch sezonów zanotował 30 goli, z czego 15 w drugiej lidze słoweńskiej. Resztę trafień zdobył już na najwyższym poziomie rozgrywkowym w tamtym kraju. Włodarze Mury mogli z pełną świadomością powiedzieć, że był to niezwykle udany transfer. Jego trafienia zapewniły najpierw awans do Prva Liga, a potem pomogły w zajęciu 4. miejsca w końcowej klasyfikacji tamtejszej ekstraklasy.











