Hiszpania miała w dzisiejszym meczu kilku bohaterów, ale jeden z nich zasługuje na szczególne pochwały. Jest nim występujący na co dzień w Manchesterze City David Silva.

Filigranowy pomocnik ustąpił miejsca w środku pola Xaviemu i Inieście, którzy byli najmocniej zaangażowani w rozgrywanie piłki. Silva zaś spokojnie czekał na nią gdzieś pod polem karnym rywala i tam rozpoczynał swój show. Pojedynek z Irlandią zakończył z jedną zdobytą bramką i dwiema asystami.
Prawdziwy geniusz Silvy objawił się w 49. minucie pojedynku, kiedy to wpisał się na listę strzelców. Najpierw świetnie poradził sobie w polu karnym w obecności trójki obrońców Irlandii, aby chwilę później popisać się znakomitym wykończeniem akcji, charakteryzującym bardzo nieliczną grupę zawodników na świecie. Nie można nie pochwalić go również za asysty przy drugiej bramce Torresa i trafieniu Fabregasa. Także przy pierwszym golu Hiszpanów Silva miał swój udział, prowokując obrońców Irlandii do popełniania błędu.
Na słowa pochwały zasługuje również wspomniany Torres, który w najlepszy możliwy sposób odpłacił się trenerowi za zaufanie, strzelając dwa gole.










