Wojciech Szczęsny w 2008 roku mógł zakończyć piłkarską karierę. Wszystko przez kontuzję obu rąk, jakiej doznał podczas ćwiczeń na siłowni. Na szczęście, bramkarz Arsenalu nie dał za wygraną i dziś walczy z Łukaszem Fabiańskim o miano tego pierwszego golkipera „Kanonierów”.
Wojciech Szczęsny od 2006 roku jest piłkarzem Arsenalu Londyn. Przez trzy lata do swoich umiejętności przekonywał trenerów juniorskich, by w 2009 roku zadebiutować w barwach pierwszej drużyny. Od tej pory Polak rozegrał w sumie dwa mecze w barwach „Kanonierów” i 28 spotkań w barwach Bratford, do którego był wypożyczony.
Dziś nikt nie wyobraża sobie Arsenalu Londyn bez duetu Fabiański – Szczęsny. Jednak o mały włos Wojtek zakończyłby karierę.

– Robiłem przysiady, kiedy straciłem równowagę i sztanga spadła na moje ręce, i obydwie złamałem. To było trochę dziwne. Na siłowni było kilka innych osób, które przyznały, że już miały się śmiać, zanim zdały sobie sprawę, że moje ręce nie były wyprostowane – powiedział bramkarz.
Młody bramkarz wielokrotnie przyznał, że miał chwile zwątpienia, jednak upór, z którego słynie Polak, sprawił, że Arsene Wenger nie boi się na niego stawiać, nawet przeciwko tak silnemu przeciwnikowi, jakim jest Manchester United.
– To było bardzo trudne, prawdopodobnie moje najtrudniejsze doświadczenie w życiu. Przez cztery miesiące nie mogłem grać w piłkę i to miało wpływ na całe moje życie. Nie mogłem robić nic, co robią normalni ludzie. Momentami byłem bardzo przybity, ale nigdy nie miałem wątpliwości, że sobie z tym poradzę. Wierzyłem, że wrócę do pełni sił i myśl o byciu dobrym bramkarzem mnie napędzała – zakończył Szczęsny.
Fani polskiego bramkarza mają nadzieję, że w szybkim czasie stanie się drugim golkiperem reprezentacji Polski.
Więcej na http://bialoczerwoni.com.pl











