To może być jeden z najciekawszych transferów tego lata, choć istnieje duże prawdopodobieństwo, że może uda się go przeprowadzić jeszcze wiosną. 16-krotny reprezentant Serbii Marjan Marković jest bliski przenosin do Lecha Poznań.
Na razie 28-letni obrońca przebywa w Poznaniu tylko na testach, po których Franciszek Smuda oceni jego przydatność do zespołu Kolejorza, ale jeśli ostatecznie Serb trafi do Lecha, to będzie to z pewnością wielkie wydarzenie.
Tym bardziej, że Marković w przeciwieństwie do sprowadzonych zimą Gordana Golika i Harisa Handzicia nie jest zawodnikiem anonimowym, a piłkarzem o bardzo bogatym CV. Karierę zaczynał w Mladi Radnik, by już po dwóch latach przenieść się do samej Crveny Zvezdy Belgrad. Na Marakanie spędził sześć owocnych latach, zdobywając z Delije mistrzostwo Jugosławii w sezonie 1999/2000 i 2000/2001, mistrzostwo Serbii w sezonie 2003/2004. Do tego dołożył też dwa Puchary Jugosławii 2000 i 2002 r., oraz Puchar Serbii i Czarnogóry w 2004 r. Po osiągnięciu tylu sukcesów i rozegraniu w barwach Czerwonej Gwiazdy 126 meczów i zdobyciu 12 goli, Marković postanowił spróbować szczęścia zagranicą. Przeszedł więc do Dynama Kijów z którym wygrał ligę ukraińską w sezonie 2006/2007 oraz dwukrotnie zdobył Puchar i Superpuchar Ukrainy (oba trofea wywalczone w 2006 i 2007 r.). Regularnie występował też w Lidze Mistrzów. W Kijowie nie szło mu jednak tak dobrze jak w Belgradzie, bo w przeciągu dwóch lat wystąpił tylko w 37 spotkaniach biało-niebieskich, w których dwa razy wpisał się na listę strzelców. Postanowił więc wrócić na stare śmieci, czyli do Crveny, ale w stolicy Serbii nie było już tak dobrze, jak przed wyjazdem Markovicia. Red Star w sezonie 2007/2008 w lidze zajęła dopiero drugie miejsce, szybko, bo już w II rundzie kwalifikacyjnej, odpadła z Puchau UEFA po meczach z cypryjskim APOEL-em Nikozja, w zasadzie już na starcie serbskiej Superligi straciła szansę na mistrzostwo kraju. W dodatku klub miał olbrzymie problemy finansowe, sprzedawano każdego kto w jakiś sposób mógł poprawić budżet Crveno-beli. Marković, po powrocie do Serbii, w barwach Crveny rozegrał 13 meczów, jak większość zawodników, został wystawiony na listę transferową, ale nie cieszył się dużym wzięciem, stąd rozwiązał z Delije kontrakt za porozumieniem stron i wraz z początkiem stycznia stał się wolnym graczem. Długo szukał nowego miejsca pracy, aż zgłosili się po niego działacze Lecha Poznań i zaprosili na tygodniowe testy.
Marković do stolicy Wielkopolski przyleciał we wtorek. Na lotnisku czekali na niego kierownik Kolejorza Łukasz Mowlik, a także Ivan Durjdevic, który pomaga rodakowi w aklimatyzacji w Poznaniu. Jego pierwszy trening obserwowała dość spora grupa dziennikarzy, ale gracz z Bałkanów póki co nie chciał się wypowiadać na temat ewentualnego transferu do Lecha. – Jestem tu bardzo krótko, więc trudno mi cokolwiek powiedzieć. Nie chcę więc na razie rozmawiać. – rzucił tylko do dziennikarzy. Smuda z kolei w głowie ma niedzielny mecz 25. kolejki ekstraklasy z Legią Warszawa, więc tylko to zajmuje mu teraz głowę. O Markoviciu Franz wypowiedział się krótko: – Choć forma Marjana to na razie wielka niewiadoma, bo pięć miesięcy bez gry robi swoje, to jednak na pewno jest to ciekawy zawodnik, który w optymalnej dyspozycji byłby olbrzymim wzmocnieniem Lecha. Może grać zarówno na prawej obronie jak i pomocy, co byłoby wybawieniem w kontekście poważnej kontuzji Grzegorza Wojtkowiaka, który do gry wróci dopiero na przełomie września i października. W dodatku Markovic słynie z bardzo mocnego uderzenia z dystansu (w ojczyźnie ze względu na wzrost – zaledwie 170 cm i znakomitą umiejętność wykonywania rzutów wolnych nazywany jest „serbskim Roberto Carlosem”), poza tym imponuje szybkością i dynamiką, zaś nieco gorzej już u niego z dryblingiem. Wciąż też jest brany pod uwagę przy ustalaniu składu na mecze reprezentacji Serbii. Do tej pory w drużynie narodowej wystąpił 16 razy (dwa razy grał przeciwko Polsce w 2005 i 2006 r.) i zapewne wróci do kadry, gdy znajdzie w końcu klub i zacznie w nim występować regularnie. Jaka więc przyszłość czeka Markovicia? We wtorek, najpóźniej w środę, Franz Smuda powinien podjąć decyzję czy chce mieć Serba w swoim zespole.










