Algieria dzięki zdecydowanej i skutecznej grze defensywnej zremisowała z Anglią. Sytuacja w grupie znacznie skomplikowała się podopiecznym Fabio Capello. Synowie Albionu nie błysnęli niczym, co znakomicie wykorzystali gracze algierscy.
Początek spotkania nie należał do żadnej z drużyn, które skupiły się na licytacji w dziedzinie nieskutecznych podań, tak ofensywnych, jak i defensywnych. David James pierwsze problemy z udaną interwencją miał już w 12. minucie, kiedy musiał piąstkować niewygodne dla bramkarza dośrodkowanie zawodników algierskich. Trzeba jednak odnotować fakt, iż w pierwszych 20 minutach to Algierczycy próbowali atakować bramkę Jamesa, a na murawie brylował Ziani.

Anglicy nie potrafili przedostać się pod bramkę algierską, raz po raz rozbijając się o dobrze zbudowany mur defensywny. Podania z głębi pola, a także ze skrzydeł nie docierały do adresatów z linii napadu, przez co synowie Albionu nie tworzyli klarownych sytuacji bramkowych. Po pół godzinie gry Steven Gerrard oddał pierwszy groźny strzał, próbując zaskoczyć M’Bohliego, jednak golkiper algierski okazał się lepszy.
Dwie minuty później Frank Lampard opanował piłkę na jedenastym metrze, a następnie oddał strzał, jednak znów dobrze ustawiony M’Bohli wyszedł z tej sytuacji obronną ręką. Gracze z Europy starali się przejąć inicjatywę, nieudolnie atakując bramkę Algierii, jednak mimo to podopieczni Capello nie zdołali otworzyć wyniku tego spotkania.
Zmiana stron nie zmieniła wiele w grze reprezentacji „Trzech Lwów”, którzy nadal prezentowali się nie najlepiej. Presja paraliżowała Anglików, którzy nie potrafili wykorzystać błędów rywala, tak jak miało to miejsce w 55. minucie. Wtedy to Steven Gerrard z narożnika pola karnego nie zdołał precyzyjnie dograć piłki do partnerów, mając sporo miejsca. Kadra „Lisów Pustyni” próbowała odpowiadać na ataki rywala okazjami ze stałych fragmentów, które miały przynieść zdobycz bramkową podopiecznym Rabaha Saadane’a.

Po godzinie gry Rooney miał świetną okazję do otwarcia wyniku. Jednak piłkę lecącą wprost na głowę „Wazzy”, po dośrodkowaniu Lennona, w ostatniej chwili wybił Rafik Halliche. Kolejna akcja udowadniła, iż defensywa Algierii jest świetnie w tym meczu zorganizowana. Kiedy w 70. minucie Emile Heskey wpadł z piłką w pole karne, a następnie próbował dograć piłkę wzdłuż linii bramkowej, obrońcy afrykańscy kolejny raz dobrze sobie poradzili.










