W pierwszym piątkowym meczu 22. kolejki Ekstraklasy PGE GKS Bełchatów uległ Zagłębiu Lublin 1:3. Było to z rzędu czwarte zwycięstwo „Miedziowych”.

Na początku meczu Wróbel wyłożył piłkę Nowakowi, który oddał niecelny strzał. W 8. minucie po dośrodkowaniu Małkowskiego główkował Zakrzewski, a futbolówka przeszła tuż obok słupka bramki Ptaka.
180 sekund później do siatki bełchatowian po podaniu Traore trafił Kędziora, ale sędzia liniowy dopatrzył się spalonego. Co nie powiodło się lublinianom w tej sytuacji, udało się w 20. minucie spotkania. Na lewej stronie boiska Costa przepchnął Szyndrowskiego, zagrał futbolówkę wzdłuż bramki, a fatalny błąd popełnił Sapela, który nie zdołał złapać prostej piłki. Pomyłkę bramkarza wykorzystał Traore, wbijając z bliska bramkę.
PGE GKS mógł doprowadzić do remisu w kolejnej akcji. Z rzutu rożnego Małkowski zagrał krótko do Wróbla, ten dośrodkował w pole karne, a piłkę piętą obok bramki uderzył Zakrzewski. Pod koniec pierwszej połowy groźnie główkował Micanski, jednak wynik nie uległ zmianie.
Po wyjściu z szatni do ataku ruszyli podopieczni Rafała Ulatowskiego. Po krótko rozegranym kornerze uderzenie Wróbla obronił Ptak. W 55. minucie po strzale z dystansu Rachwała piłka odbiła się od Nowaka i trafiła w słupek. Chwilę później Zagłębie prowadziło 2:0. Po prostopadłym podaniu Bartczaka w pole karne Micanski wystawił piłkę Kędziorze, który umieścił piłkę w bramce Sapeli. Podopieczni Marka Bajora nie poprzestali na dwubramkowym prowadzeniu. Po mocnym strzale zza narożnika pola karnego Micanskiego „Miedziowi” wygrywali 3:0. 18 minut przed zakończeniem meczu Nowak zagrał do Kuświka, który wbiegł w pole karne Zagłębia i trafił do bramki Ptaka.
Mimo świetnej okazji Cetnarskiego, kibice nie ujrzeli żadnej bramki do końca spotkania. Dzięki trzem punktom Zagłębie awansowało na ósme miejsce w tabeli, wyprzedzając mający na koncie jeden mecz mniej Śląsk Wrocław.











