Sensacja ze stambulskiego osiedla


Artur Sobiech został częścią projektu będącego największą sensacją tureckiej ligi

9 listopada 2020 Sensacja ze stambulskiego osiedla
karagumruk.com.tr

Transfer Artura Sobiecha do tureckiej drugiej ligi był swego rodzaju sensacją. Głównie za sprawą faktu, że jego zespół był dotąd anonimowy nawet dla większości kibiców w Turcji. Dzisiaj Fatih Karagumruk S.K. nie tylko występuje w tamtejszej Super Lig, ale jest największą sensacją początku rozgrywek.


Udostępnij na Udostępnij na

Były reprezentant Polski rozstał się z Lechią Gdańsk w mało przyjaznej atmosferze. Upominając się o zaległe pieniądze, został odsunięty od treningów z pierwszą drużyną przez trenera Piotra Stokowca. Problemy z odejściem z klubu robił mu z kolei prezes Adam Mandziara. Ostatecznie Sobiechowi udało się wyjechać do Turcji, co można było uznać za swego rodzaju sportowy regres.

Napastnik nie trafił bowiem do klubu z czołówki Super Lig, ale wylądował na zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej w Turcji. Na dodatek założony w 1926 roku Fatih Karagumruk prawie czterdzieści lat błąkał się po peryferiach tureckiego futbolu. Mimo kilku lat występów w Super Lig to jeden z mniej popularnych klubów w Stambule. Jego kibice w całości wywodzą się z jednego z osiedli w europejskiej części największego tureckiego miasta.

Nieoczekiwany awans

Gdy polski zawodnik w połowie stycznia zdecydował się na wyjazd do Turcji, jego nowa drużyna nie błyszczała w TFF 1. League. Wręcz przeciwnie, mało kto spodziewał się, że będzie w ogóle w stanie nawiązać jakąkolwiek walkę z czołówką ligowej tabeli. Sobiech zadebiutował dokładnie w 18. kolejce rozgrywek, kiedy Karagumruk zajmował dopiero 11. lokatę w tabeli.

Z każdym spotkaniem zespół ze Stambułu radził sobie jednak coraz lepiej. Ostatecznie udało mu się wspiąć na piąte miejsce w tabeli, co oznaczało możliwość wzięcia udziału w barażach o awans do Super Lig. W nich Karagumruk pokonał wpierw Akhisar Belediyespor, aby po rzutach karnych w finale play-off odprawić z kwitkiem faworyzowaną Adanę Demirspor.

Tym samym zespół Sobiecha sprawił nie lada sensację, powracając do tureckiej ekstraklasy po prawie czterdziestu latach przerwy. Karagumruk po raz ostatni występował w Super Lig w sezonie 1983/1984. Wcześniej w najwyższej klasie rozgrywkowej grał od 1958 do 1963 roku, będąc najwyżej ligowym przeciętniakiem. Warto podkreślić, że czarno-czerwoni awansowali po zaledwie jednym sezonie spędzonym w drugiej lidze.

Cud w dwa lata

Przez całe lata Karagumruk występował w regionalnej lidze amatorów. Powrót do profesjonalnego futbolu nastąpił przed ośmioma laty. Drużyna z europejskiej części Stambułu awansowała wówczas do czwartej ligi, w której spędziła kolejne dwa lata. W 2014 roku uzyskała z kolei promocję na trzeci poziom rozgrywkowy. Zapewne utkwiłaby w nim na dłużej, gdyby nie Suleyman Hurma.

Były menadżer pierwszoligowych zespołów Trabzonsporu, Samsunsporu i Kayserisporu jest znany w Turcji z serii głośnych transferów. To on wypromował zawodników pokroju Mehmeta Topuza, Gokhana Unala, Saliha Dursuna czy Serdara Kesimala. Nie każde z tych nazwisk może cokolwiek mówić kibicom w Polsce, ale liczy się fakt ich sprzedaży za ceny na ogół nieadekwatne do ich umiejętności.

Hurma przed ponad dwoma laty postanowił sam poprowadzić własny klub. Wybór padł na Karagumruk, w którym do 1992 roku był trenerem młodzieży. Początkowo rozmowy na temat przejęcia udziałów nie były łatwe. W pewnym momencie Hurma zaczął rozważać przejęcie innego zespołu. Ostatecznie doszło jednak do transakcji, a jego zapowiedzi były wyjątkowo buńczuczne. Hurma zapowiadał nie tylko szybki awans do Super Lig, ale w niedługim czasie nawet grę w europejskich pucharach.

Turecki Monchi

Droga do dwóch awansów z rzędu nie była jednak łatwa. Hurma wyraźnie nie ma bowiem cierpliwości do trenerów. Klub pod jego rządami w lipcu po raz dziewiąty zmienił trenera. W Turcji mawia się, że „stabilność oznacza sukces”, co jak widać, nieszczególnie pasuje do opisu właściciela Karagumruk. Tureckie media przerobiły zresztą powyższe powiedzenie. Według dziennika „Hurriyet” od teraz brzmi ono „sukces oznacza stabilność albo Suleymana Hurmę”.

Już dawno Hurma dorobił się natomiast przydomka „turecki Monchi”. Porównania do dyrektora sportowego Sevilli, zachowując oczywiście wszelkie proporcje, zdają się być nie tylko publicystyczną ciekawostką. Patrząc zwłaszcza na jego dokonania w Kayserisporze, można przekonać się, że miał on świetną rękę do doboru zawodników. Kayserispor może nigdy nie był ligową potęgą, ale dzięki Hurmie zarabiał miliony euro za zawodników najczęściej sprowadzanych za darmo.

Bez zaplecza

Z pewnością w dwa lata trudno zniwelować lata zaniedbań. Karagumruk przez lata występując w amatorskich rozgrywkach, nie dbało o swoje obiekty, bo w praktyce nie musiało tego robić. W niższych ligach nie obowiązują wyśrubowane licencje, dlatego liczy się przede wszystkim posiadanie boiska. Macierzysty stadion stambulskiego klubu wystarczał więc na jego potrzeby.

Problem zaczął jednak narastać wraz z kolejnymi awansami czerwono-czarnych. Położony w środku blokowiska, zaniedbany stadion Karagumruk nie nadaje się do rozgrywania spotkań Super Lig. Co prawda Hurma starał się przekonać do tego pomysłu władze tureckiej federacji, lecz bezskutecznie. Ostatecznie drużyna rozgrywa swoje domowe mecze na Stadionie Olimpijskim im. Ataturka w Stambule.

Trzeba otwarcie przyznać, że 76-tysięczny obiekt jest zdecydowanie zbyt duży, zwłaszcza biorąc pod uwagę rozgrywanie spotkań bez udziału kibiców. Władze Karagumruku już w zeszłym roku przygotowały plan budowy nowego stadionu, ale to najmniejszy problem. Tak naprawdę zapóźnienia infrastrukturalne są tak duże, że pierwszy zespół oraz juniorzy nie mają za bardzo gdzie trenować.

Desant obcokrajowców

Jak widać, powyższe problemy nie przeszkadzają w występach na najwyższym poziomie rozgrywkowym. Nie utrudniają także pozyskiwania nowych zawodników, w tym również nazwisk znanych nie tylko w Turcji. Tymczasem w letnim okienku transferowym czerwono-czarni przeszli prawdziwą rewolucję. Można było się jej zresztą spodziewać, kiedy zna się zamiłowanie tureckich klubów do zatrudniania zagranicznych zawodników.

Pod względem ich liczby Super Lig zawsze znajduje się w czołówce najwyższych klas rozgrywkowych w Europie. Na jej zapleczu istnieją jednak ograniczenia, które utrudniają zatrudnianie obcokrajowców. Tym samym na boisku może przebywać tylko pięciu piłkarzy nieposiadających tureckiego paszportu.

Turecka federacja powoli wprowadza ograniczenia również w samej Super Lig, lecz nie dotyczą one na razie pierwszego składu. W pięciu ostatnich ligowych spotkaniach w pierwszej jedenastce Karagumruk nie znalazł się więc ani jeden Turek! Na czternastu zawodników pozyskanych w ostatnim okienku transferowym tylko trzech posiadało turecki paszport. W tym samym czasie zdecydowana większość zawodników zbyt słabych na Super Lig, którzy opuścili zespół ze stambulskiej dzielnicy Fatih, była właśnie Turkami.

Kolektyw

Najgłośniejszym nazwiskiem pozyskanym przez Karagumruk w letnim okienku transferowym jest z pewnością Lucas Biglia. 34-letni Argentyńczyk był ostatnio jedynie rezerwowym Milanu, jednak turecka liga zawsze była zainteresowana ściąganiem zawodników mających najlepsze lata kariery już za sobą. Pomocnik może nie czaruje na boisku, ale dla samej drużyny ma wartość nie tylko marketingową.

Podobnie jest w przypadku innych najbardziej rozpoznawalnych zawodników czerwono-czarnych. Pozyskany z Hull City były reprezentant Stanów Zjednoczonych, Eric Lichaj, jest pewnym punktem defensywy tureckiego zespołu. Dobre recenzje zbiera także włoski golkiper Emiliano Viviano, który po rozstaniu ze Sportingiem CP przez prawie rok pozostawał bez klubu.

Na największą gwiazdę zespołu wyrósł jednak Erik Sabo. Słowak występujący w Karagumruku od roku gwarantuje w tym sezonie najlepsze liczby. 18-krotny reprezentant naszych południowych sąsiadów w siedmiu meczach strzelił cztery gole i zanotował asystę. Pod względem liczby bramek to właśnie Sabo jest lepszy o jedno trafienie od Sobiecha, a obaj należą do zawodników spędzających najwięcej czasu na boisku.

Największą siłą beniaminka tureckiej Super Lig jest jednak stworzenie kolektywu. Praktycznie każdy zawodnik ma podobny wkład w wyniki zespołu, który aktualnie zajmuje piątą lokatę w tabeli. Po siedmiu kolejkach trudno prognozować, na co tak naprawdę stać Karagumruk, ale z pewnością klubowi Sobiecha sprzyjają przetasowania w tureckiej piłce. Uznane marki dosięgnęły poważne kłopoty finansowe, dlatego nad Bosforem o niespodzianki nietrudno.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze