W ostatnim sobotnim spotkaniu 16. kolejki Premiership na Old Trafford Manchester United niespodziewanie uległ Aston Villi 1:0. Katem dla „Czerwonych Diabłów” okazał się Gabriel Agbonlahor.
„Czerwone Diabły” miały wspaniałą okazję do zrównania się z pierwszą w tabeli londyńską Chelsea, która w sobotę zaledwie zremisowała na Stamford Bridge z Evertonem 3:3. Forma podopiecznych Alexa Fergusona w ostatnich dwóch spotkaniach jest imponująca, zespół pewnie zdobył sześć punktów i ponadto zaaplikował rywalom po cztery bramki. Ich rywal również świetnie sobie radzi w lidze. Aston Villa zajmuje obecnie piątą pozycję w tabeli i ma za sobą wygrane spotkania z Chelsea i Liverpoolem. Dla obu jedenastek liczyło się tylko zwycięstwo w tym starciu.
Już od początku spotkania Manchester United rzucił się do ataku i chciał jak najszybciej narzucić swoje tempo gry. Jednak Martin O’Neill świetnie przygotował na to spotkanie swoją defensywę, która bez problemu radziła sobie z podopiecznymi Alexa Fergusona. „The Villans” ograniczyli się do gry z kontrataku. Podczas jednej z takich kontr Ashley Young w 21. minucie meczu dośrodkował groźnie w pole karne, tam najwyżej wyskoczył Gabriel Agbonlahor i wpakował piłkę do siatki. Stracona bramka kompletnie wytrąciła z rytmu Manchester United, bo dziewięć minut później angielski napastnik znów miał wspaniałą okazję do strzelenia gola, jednak jego strzał w cudowny sposób obronił Tomasz Kuszczak. Zaledwie kilka sekund później Wayne Rooney przypomniał o sobie piłkarzom Aston Villi gdy strzelił w poprzeczkę. Sytuacja do przerwy się nie zmieniła i jeśli sir Alex Ferguson chce dogonić Chelsea, to musiał mocno wstrząsnąć swoim zespołem w szatni.
Słowa szkockiego menadżera pozytywnie wpłynęły na zespół, który za wszelką cenę chciał doprowadzić do wyrównania. Lecz na jego drodze wciąż stała świetnie ustawiona defensywa podopiecznych Martina O’Neilla. Przewaga „Czerwonych Diabłów” z każdą minutą coraz bardziej jednak rosła. Na boisku pojawiali się kolejni napastnicy, Michael Owen i Dimitar Berbatov, jednak i oni nie potrafili zagrozić bramce strzeżonej przez Brada Friedela. Prawdziwe emocje pojawiły dopiero pod koniec spotkania. Najpierw Stewart Dowing wybił z linii bramkowej strzał głową Nemanji Vidica a później już w doliczonym Dmitiar Berbatov fatalnie przestrzelił z kilku metrów. Wynik do końca nie zmienił się i sensacja stała się faktem.
Zamiast odrobić stratę do Chelsea, Manchester United stracił do niej kolejny punkt. Tymczasem Aston Villa, która pierwszy raz od 1983 roku wygrała na Old Trafford, awansowała na trzecią pozycję.









