W pierwszym z sobotnich spotkań 19. kolejki Barclays Premier League doszło do sensacyjnego rozstrzygnięcia. Manchester United uległ przed własną publicznością ekipie Blackburn Rovers 2:3. Mimo kolejnego świetnego występu Dimitara Berbatowa, „Czerwone Diabły” musiały uznać wyższość podopiecznych Steve’a Keana. Do porażki gospodarzy bardzo mocno przyczynił się fatalny błąd Davida De Gei.
Spotkaniu na Old Trafford towarzyszyła wyjątkowa okoliczność. Swoje święto obchodził bowiem sir Aleks Ferguson. Słynny Szkot skończył 70 lat! Gracze Manchesteru United mieli więc doskonałą okazję, aby sprawić swemu trenerowi prezent z okazji tego pięknego jubileuszu. „Czerwone Diabły” w ostatnich dwóch ligowych spotkaniach zdobyły aż dziesięć bramek, istniało więc duże prawdopodobieństwo, że kolejny rywal, drużyna Blackburn Rovers, zostanie odprawiony nie mniej efektownie. Nastroje kibicom United mógł popsuć jedynie fakt, że drużynę nawiedziła plaga kontuzji i w dzisiejszym meczu ich ekipa wyszła na boisko w eksperymentalnym ustawieniu (Antonio Valencia na prawej obronie, Brazylijczyk Rafael w środku pomocy…).

Gospodarze rozpoczęli spotkanie z dużą pewnością i spokojem. Już w pierwszych dziesięciu minutach na dobre zdominowali oni środek pola, nie robiąc sobie nic z faktu, że Steve Kean wystawił w pomocy aż pięciu graczy. Dużą aktywność przejawiał Nani, zawodnik ten próbował wziąć sprawy w swoje ręce i co rusz nękał graczy przyjezdnych ofensywnymi zrywami. Poczynaniom Portugalczyka towarzyszył jednak duży chaos. Blackburn pierwszą okazję stworzyło w 15. minucie spotkania. O piłkę adresowaną z rzutu wolnego w pole karne United próbował zawalczyć Samba, jednak został on powalony na ziemię przez Dimitara Berbatowa. Arbiter tego spotkania, Mike Dean, bez zawahania wskazał na „wapno”. Do piłki podszedł Yakubu i nie dał szans De Gei na skuteczną interwencję. Drużyna Blackburn Rovers wyszła na prowadzenie i zawodnicy gospodarzy, chcąc odwrócić losy tego jakże istotnego spotkania, musieli zakasać rękawy i wziąć się do roboty…
Na dobre podopieczni sir Aleksa Fergusona rozochocili się po dwóch kwadransach pierwszej odsłony meczu. W 31. minucie groźnie strzelał Hernandez, ale piłka po jego uderzeniu o włos minęła dalszy słupek bramki Blackburn. Znowu pierwsze skrzypce w drużynie Manchesteru United grał Nani, jego dośrodkowania bardzo pewnie wyłapywał jednak Mark Bunn. „Wędrowcy” z kolei najwięcej popłochu siali za pośrednictwem Christophera Samby. Nie jest bowiem tajemnicą, że wszystkie piłki ze stałych fragmentów gry gracze Blackburn zazwyczaj ślą właśnie w kierunku rosłego obrońcy. Nie inaczej było tym razem – do krycia kongijskiego defensora przydzielony został Berbatow i przegrywał on z nim wszystkie powietrzne pojedynki. Swoją groźną okazję miał także Ruben Rochina, ale jego strzał nie mógł w żaden sposób zaskoczyć De Gei. Ostatnie sekundy pierwszych 45 minut należały z kolei do „Czerwonych Diabłów”. Bardzo bliski wyrównania był Nani, jego strzał z pola karnego świetnie odbił Bunn. Chwilę później przechytrzyć golkipera miał okazję Hernandez, ale po raz wtóry gospodarze musieli uznać wyższość dobrze dysponowanego gracza Blackburn. Mimo doliczonych przez arbitra trzech minut, gracze United już niczego nie wskórali i do szatni schodzili w minorowych nastrojach.












