Mistrzostwa Europy zakończyły się parę dni temu. Tytuł zgarnęła Hiszpania. By uczcić triumf podopiecznych Vicente del Bosque, przygotowaliśmy dla Was recenzję książki, która dzięki uprzejmości wydawnictwa Sine Qua Non pojawiła się niedawno na polskim rynku.
Istnieje gatunek książek, które u większości czytelników od razu wzbudzają nieufność. Chodzi o publikacje powstające na fali jakiejś mody. Wiecie, film odnosi kasowy sukces, a miesiąc później półki księgarni uginają się pod ciężarem tytułów w jakiś sposób do niego nawiązujących. Zazwyczaj wartość merytoryczna takich dzieł jest bardzo niska. Autor się nie stara, bo wie, że co by się nie stało, będzie sukces. Do takich książek podchodzi się z gigantyczną dawką ostrożności. Dokładnie takie pierwsze wrażenie ma się, biorąc w ręce książkę Miguela Angela Diaza o sekretach reprezentacji Hiszpanii. Temat jest modny, na czasie, grono potencjalnych czytelników jest szerokie, a szanse na kasowy sukces gigantyczne. Nie trzeba właściwie nic robić, wystarczy odgrzać parę kotletów, dorzucić kilka wątpliwej jakości ciekawostek i ma się bestseller.

Otwierając publikację pana Diaza, szybko przekonujemy się, że coś się nie zgadza. Wstęp napisany przez Ikera Casillasa, posłowie pióra Davida Villi… Może jednak nie warto książki skreślać już na starcie? Pomijając krótkie, mocno przeciętne, wprowadzenia autorstwa szefów polskich fanklubów Realu Madryt i FC Barcelona, szybko przechodzimy do słowa wstępnego samego autora. Porządny warsztat od razu rzuca się w oczy. Widać, że mamy do czynienia z człowiekiem solidnie przygotowanym do swojej pracy. Bodaj największą zaletą książki jest to, że nie opiera się ona na doniesieniach prasowych, wywiadach i innych powszechnie dostępnych źródłach. Miguel Diaz materiały zbierał sam, praktycznie każda wypowiedź zawarta w książce to zapis jego rozmów z piłkarzami, trenerami, pracownikami federacji i innymi ludźmi pracującymi z hiszpańską kadrą. Dzięki temu, czytając książkę, mamy przyjemność odkrywania. Nie czytamy o tym, o czym wiedzą wszyscy. Zagłębiamy się w nieznane historie, patrzymy na „La Seleccion” z zupełnie innej perspektywy.
Zastanawialiście się kiedyś, co robią reprezentanci Hiszpanii wtedy, gdy akurat nie wygrywają mundialów i mistrzostw Europy? Podczas turniejowych zgrupowań zawodnicy mają dużo czasu, muszą się czymś zajmować. Dzięki książce Diaza mamy okazję zajrzeć do ich pokojów i popatrzeć, co się dzieje tam nocami. Casillas, Reina i Cazorla tną w karty do wczesnych godzin rannych, Ramos krąży między kolegami z głośnikami i puszcza ich ulubione piosenki, Albiol i Arbeloa grają w gry na konsoli, Puyol zajmuje się typowaniem wyników meczów, Iniesta ogląda seriale, a Xavi… Xavi jest bardzo niegrzeczny i gdy tylko może, wymyka się z ośrodka, by spotkać się ze znajomymi. Posuwa się nawet do tego, że przekupuje ochronę. Szczwany lis z tego Katalończyka. Miguelito, jak autora książki nazywają sami piłkarze, daje nam naprawdę szczegółowy obraz tego, co dzieje się na zgrupowaniach. Wiemy, ile pieniędzy w pocha przegrał Capdevila, wiemy, jak przed meczem zachowują się poszczególni zawodnicy, jak reagują na stres, jak odnoszą się do siebie. Poznajemy wewnętrzne podziały na czele z coraz mniejszą niestety grupą Andaluzyjczyków słynącą z radosnego nastawienia i niezwykłej umiejętności wprowadzania dobrej atmosfery nawet wtedy, gdy wydaje się to niemożliwe. Wiedzieliście, że przy grupowych zdjęciach wszyscy reprezentanci jak ognia wystrzegali się stawania obok Joana Capdevili, wiedząc, że Katalończyk ma w zwyczaju wkładać palce do uszu kolegów? Szkoda, że wesoły defensor nie gra już w kadrze, chętnie zweryfikowalibyśmy te informacje.












