Trener CFR Cluj Dan Petrescu zapowiedział, że w tym tygodniu po raz ostatni poprowadzi zespół. Były znakomity piłkarz ma przede wszystkim dosyć ligowego sędziowania, ale narzeka też na organizację aktualnego mistrza Rumunii. Najprawdopodobniej pozostanie on jednak w Kluż-Napoce, przy czym właściciel klubu wciąż ma nad czym myśleć.
Zapewne nikt nie spodziewał się, że z pozoru zwykły mecz rumuńskiej Liga I będzie miał tak poważne konsekwencje. Co prawda porażka z Gaz Metan Medias chluby CFR Cluj nie przynosi, ale sytuacja w tabeli nie wygląda katastrofalnie. Zespół z Kluż-Napoki zajmuje trzecie miejsce w stawce i traci sześć punktów do Universitatea Craiova. Podopieczni Petrescu mają za sobą dziewięć spotkań, tak więc do końca samej rundy zasadniczej zostało ich 21.
Obraz ten zmienia się jednak, gdy spojrzy się na wydarzenia boiskowe. CFR ma bowiem pretensje do sędziego Georgea Gamana, który swoimi decyzjami miał wypaczyć wynik pojedynku z Gaz Metan. Wpierw arbiter nie uznał bramki dla „Kolejarzy” z powodu wątpliwego spalonego, a następnie nie podyktował dwóch ewidentnych (zdaniem Petrescu) rzutów karnych dla CFR.
Straszy
Dzień po meczu były szkoleniowiec między innymi Wisły Kraków nie krył swoich emocji. Skrytykował decyzje sędziowskie podejmowane nie tylko podczas wczorajszego spotkania, ale także we wcześniejszych meczach. Zdaniem Petrescu arbitrzy od dawna utrudniają grę jego zespołowi, nie ponosząc z tego tytułu żadnych konsekwencji. Co prawda przyznał on, że w kwestii rzutów karnych można mieć rożne spojrzenia, lecz sędzia nie powinien anulować bramki z powodu wątpliwego spalonego.
Rumuński trener miał pretensje nie tylko do sędziów. Jego zdaniem potrzebuje on odpoczynku również z powodu działaczy. Władze wciąż aktualnego mistrza Rumunii miały bowiem nie odpowiedzieć na jego prośby. Petrescu przed sezonem domagał się wzmocnień drużyny, jednak ostatecznie się ich nie doczekał.
Najpoważniejszym problemem dla „Kolejarzy” jest fakt, że ich szkoleniowiec zamierza odejść ze stanowiska. Ma to nastąpić już po czwartkowym meczu w Lidze Europy, w którym przeciwnikiem CFR będzie AS Roma. Petrescu uważa, że prowadzenie drużyny w meczach ligowych nie ma większego sensu, bo w tym sezonie nie da się z sędziami wygrać. Zdaniem szkoleniowca nie tylko oni są jednak problemem.
Uspokoić prezesa
Na temat pojedynku z Gaz Metan wypowiedział się również właściciel drużyny z Kluż-Napoki, biznesmen Ioan Varga. Za pośrednictwem dyrektora sportowego Mariusa Bilasco poinformował on więc, że zespół nie uda się na następny ligowy mecz. Varga następnie sam zabrał głos i w rozmowie z mediami potwierdził bojkot spotkania z FC Arges Pitesti.










