Po niezbyt emocjonującym spotkaniu beniaminek SpVgg Greuther Fürth uległ na własnym stadionie Schalke 04 Gelsenkirchen 0:2. Bardzo ładnego gola zdobył Julian Draxler, a tuż przed końcem rywala dobił Lewis Holtby.
W 2. minucie bardzo dobrze uderzył Jones, ale Grün wyciągnął się jak struna i sparował piłkę na rzut rożny. Jak łatwo było przewidzieć, wyraźną przewagę miało Schalke. Dwa prostopadłe podania w pole karne przeczytał golkiper, ale wydawało się, że bramka jest tylko kwestią czasu. W 12. minucie Huntelaar świetnie dośrodkował z prawej strony wprost na głowę Draxlera, który jednak przeniósł piłkę nad poprzeczką. Gdybyśmy oglądali tych zawodników w odwrotnych rolach, bylibyśmy zapewne świadkami pierwszej bramki w tym spotkaniu. Trzy minuty później po rzucie rożnym do piłki doszedł Edu i dobrze uderzył, futbolówka odbiła się od jednego z obrońców Schalke i przeleciała tuż ponad bramką. W 18. minucie na strzał z dalszej odległości zdecydował się Sararer, ale piłka przeszła obok słupka, a dodatkowo jej lot kontrolował Unnerstall.
Na kolejny kwadrans goście postanowili zmienić taktykę i podjęli próbę wciągnięcia Fürth na swoją połowę. Nie licząc dobrej kontry, w której jednak Afellay znalazł się na spalonym, nie przyniosło to pożądanych efektów, a samo spotkanie straciło na jakości. Zamiast akcji podbramkowych więcej było walki w środku pola, niecelnych podań i fauli. To, co zrobił w 39. minucie Huntelaar, nie przystoi królowi strzelców Bundesligi. Po fatalnym błędzie piłkarzy Fürth Holtby podał na wolne pole do Afellaya, ten widząc wychodzącego golkipera zagrał do Huntelaara. W bramce było tylko dwóch obrońców, a Holender uderzył ponad poprzeczką. Napastnik Schalke gdzieś chyba stracił swoją skuteczność. W 42. minucie po podaniu Afellaya znalazł się sam na sam z bramkarzem, ale niepotrzebnie wyrzucił się do boku i po jego strzale Grün zdołał wybronić piłkę. Pod koniec pierwszej połowy szansę na zdobycie bramki miał Jones, który doszedł do piłki bitej z rzutu rożnego. Jego strzał przeleciał jednak tuż obok słupka, a równie niewiele zabrakło, aby po zagraniu Amerykanina futbolówkę do siatki wpakował Matip.
Schalke od razu po przerwie próbowało objąć prowadzenie. Afellay ponownie szukał Huntelaara, ale tym razem tego drugiego uprzedził Grün. Gdyby nie interwencja bramkarza, zapewne holenderski napastnik w końcu zdobyłby gola. Nieporadnością Holendrów najwyraźniej zdenerwował się Draxler. W 48. minucie kapitalnie uderzył z ponad 25 metrów i pokonał golkipera gospodarzy. Zawodnicy Fürth musieli ruszyć do ataku, ale nie przyniosło to żadnego efektu, oprócz jednego dryblingu Edu, zakończonego jednak w polu karnym. Z kolei goście nie zamierzali podkręcać tempa gry i widać było, że jednobramkowe prowadzenie ich satysfakcjonuje. Tym bardziej mając w perspektywie mecz w Lidze Mistrzów.
„Koniczynki” próbowały wszystkiego, aby wyrównać, nawet wymuszać rzuty karne, co poskutkowało żółtą kartką dla Schmidtgala. Chwilę później w ciągu 60 sekund dwa razy z piłką niemalże w polu bramkowym znalazł się Huntelaar, ale jego strzały były blokowane. Holender zdecydowanie nie może zaliczyć tego meczu do udanych. Tuż przed końcem stało się jasne, że Schalke wywiezie z Fürth trzy punkty. Farfan zagrał na lewą stronę do rezerwowego Barnetty, ten zgrał w pole karne i Holtby nie miał problemów z wpakowaniem piłki do praktycznie pustej bramki. W doliczonym czasie szansę na gola miał jeszcze Farfan, ale trafił w słupek. Ostatecznie Schalke wygrało 2:0, choć do postawy faworytów tego spotkania można mieć pewne zastrzeżenia.








