Na zakończenie 8. kolejki Bundesligi fanów niemieckiego futbolu czekała nie lada gratka, bo pojedynek Hamburgera SV z Schalke Gelsenkirchen. Po niezłym meczu i dwóch bramkach Huntelaara 2:1 zwyciężyli goście. Strzelcem honorowego gola dla HSV był Mladen Petrić.
Przed tym sezonem Schalke i Hamburger były zaliczane do grona klubów mających walczyć o pozycje w górnej części tabeli. Bundesliga w tym roku jest jednak bardzo wymagająca i pierwsze kolejki szybko zweryfikowały możliwości poszczególnych klubów. Jednym z tych, które zawiodły, był Hamburger, zamykający przed tym spotkaniem tabelę. Schalke radzi sobie o wiele lepiej i to właśnie goście z Gelsenkirchen byli w tym meczu faworytem.
Początek był dość wyrównany. Trochę walki, wzajemne badanie się. Pierwsze zaatakowało Schalke, w dodatku był to atak bardzo skuteczny, ponieważ przyniósł bramkę. Od 13. minuty po trafieniu najskuteczniejszego piłkarza „Królewsko-niebieskich” – Huntelaara – goście prowadzili 1:0. Asystą przy golu Holendra popisał się Hoeger. Hamburger próbował szybko odpowiedzieć i zaledwie 180 sekund później miał ku temu świetną sposobność. Ale Mladen Petrić przegrał pojedynek jeden na jeden z Faehrmannem. Kolejne fragmenty upłynęły pod dyktando gospodarzy starających się doprowadzić do wyrównania. Ale Schalke dobrze się broniło i strzały Petricia czy Guerrero nie przyniosły spodziewanego efektu.
Podopieczni Cardoso nie poddawali się mimo niepowodzeń i w końcu dopięli swego. W 38. minucie w końcu do siatki zdołał trafić Petrić i miejscowi fani mieli powód do radości. Tuż przed przerwą dobrą okazję miał jeszcze Guerrero, ale jego główka została wybita przez obrońców. Do przerwy utrzymał się remis 1:1.
Na drugą połowę nie wyszedł już Farfan, którego zastąpił Draxler. Po zmianie stron, podobnie jak w pierwszej odsłonie, do przodu ruszyli goście. Huntelaar był jednak na pozycji spalonej. A inicjatywa wróciła szybko do Hamburgera. W 47. minucie Gokhan Tore był bliski szczęścia, ale został zablokowany przed defensorów Schalke. Strzelać próbował jeszcze Rincon, ale uderzył niecelnie. Po kolejnych zmarnowanych przez Guerrero i Zhi-Gin Lama sytuacjach szansę mieli także goście. Celną główką popisał się Hoewedes, lecz Drobnego wyręczyli obrońcy. Chwilę później na boisku pojawił się Jones, zastępując Holtbiego.
Schalke trochę się rozkręciło, ale ani Raul, ani Draxler nie potrafili umieścić piłki w bramce. Wtedy nastąpił moment oblężenia „szesnastki” Faehrmanna. Hamburger miał kilka rzutów rożnych z rzędu, ale jednym zagrożeniem, jakie z nich wynikło, była zmarnowana szansa Petricia. Chwilę później role się odwróciły i to Schalke miało korner, po którym główka Raula została wybita przez gracza z pola. Na szczęście na boisku był piłkarz, który może nie gra w klubie tak jak w reprezentacji, ale przynajmniej regularnie strzela bramki. Mowa o Huntelaarze, który w 73. minucie wyprowadził Schalke na prowadzenie. Dokładnie podawał Fuchs, a Holender z zimną krwią umieścił piłkę w siatce.
Tak więc Hamburger ponownie ruszył do odrabiania strat, ale znów raził nieskutecznością z Petriciem na czele. Należy także pochwalić Faehrmanna, który dzielnie spisywał się w bramce. Ambicja gospodarzy w ostatecznym rozrachunku nie wystarczyła do pokonanie po raz drugi utalentowanego bramkarza Schalke i to goście cieszyli się ze zdobycia trzech punktów. W Hamburgu, a przynajmniej w piłkarskiej części tego miasta, zbierają się, a raczej od dłuższego czasu są, czarne chmury. Drużyna HSV musi zacząć wygrywać, po prostu musi, bo ewentualna walka o utrzymanie, dla klubu mającego taki potencjał finansowy i sportowy, będzie niedorzeczna. Z kolei Schalke pokazuje, że w tym sezonie będzie mocne.








