W meczu zakańczającym sobotnie zmagania w ramach 16. kolejki niemieckiej Bundesligi Werder Brema uległ podopiecznym Felixa Magatha, drużynie Schalke Gelsenkirchen, 0:2. Obie bramki padły po przerwie, a przyjezdni pokazali, że w pełni zasługują na takie rozstrzygnięcie.
Sobotnie spotkania w Bundeslidze to kolejny hit. Na Weserstadion w Bremie Werder podejmował bowiem podopiecznych Felixa Magatha, Schalke Gelsenkirchen. Przy remisie „Aptekarzy” dzień wcześniej, zwycięstwo którejś z ekip mogło pozwolić na zbliżenie się do zespołu z Leverkusen.
Rywalizacja rozpoczęła się bardzo spokojnie. Dużo było gry w środku pola i oczekiwania na to, co zrobi drużyna przeciwna. Mało było sytuacji podbramkowych, po których moglibyśmy zobaczyć futbolówkę w siatce. Oba zespoły w premierowej odsłonie starały się przede wszystkim gola nie stracić, niż strzelić go rywalowi. Statyczna gra na boisku nie przeszkadzała jednak kibicom Werderu w głośnym i żywiołowym doping. Każdy w Bremie wiedział bowiem, iż zwycięstwo pozwoli zniwelować różnicę punktową do „Aptekarzy” na tylko jedno oczko. Podsumowując zatem pierwszą odsłonę można tylko powiedzieć, że nie na taki mecz liczyli zarówno kibice, jak i szkoleniowcy obu jedenastek. Nic dziwnego nie było więc w oczekiwaniach fanów, którzy liczyli na lepszą grę po przerwie.
Nieurodzaj w ofensywie w pierwszej części zrekompensowała nam już 47. minuta. Świetne prostopadłe podanie otrzymał Kevin Kuranyi, który minął golkipera Werderu, Tima Wiese, trafiając do pustej bramki. Wreszcie można było liczyć, że widowisko się ożywi. Tak było w rzeczywistości. Chwilę po stracie gola podopieczni Thomasa Schaafa bliscy byli wyrównania. W zamieszaniu w polu karnym górą jednak okazali się defensorzy gości i zażegnali niebezpieczeństwo. W 51. minucie wychodzący na czystą pozycję Jefferson Farfan faulowany był przez Sebastiana Boenischa. Skrzydłowy obrońca Werderu powinien w tej sytuacji obejrzeć czerwoną kartkę, lecz na to arbiter się nie zdecydował. Wyśmienitą okazję na doprowadzenie do remisu miał Mesuta Ozil. Pozostawiony bez opieki Niemiec nie zdołał jednak pokonać świetnie interweniującego Manuela Neuera.
Kolejne fragmenty starcia na Weserstadion to przewaga gospodarzy. Schalke cofnęło się na swoją połowę, czyhając na błąd Werderu w ofensywie i wykorzystanie szansy na kontrę. Jedna z takich prób „Die Konigsblauen” zakończyła się bramką. Niesłychanym kunsztem trenerskim wykazał się Felix Magath, który chwilę wcześniej wprowadził czeskiego pomocnika, Jana Moravka. Ten szybko odwdzięczył się opiekunowi i strzałem po rykoszecie przelobował Tima Wiese. Sytuacja bremeńczyków była w tym momencie niezwykle trudna i szanse na zdobycie choćby jednego punktu zmalały gwałtownie. Piłkarze „Die Grun-Weissen” wprawdzie atakowali, lecz ich ofensywne próby były rozpaczliwe i nie zagrażały bramce Manuela Neuera. Ostatecznie goście z Gelsenkirchen odnieśli cenne zwycięstwo. Dzięki trzem punktom, jakie udało się wywalczyć na Weserstadion, zespół Schalke awansował na pozycję wicelidera.
Więcej o Schalke Gelsenkirchen i innych zespołach z Bundesligi przeczytacie na blogu . Publicystyka o lidze niemieckiej na najwyższym poziomie. Zapraszamy!








