Hoffenheim zremisował z Schalke Gelsenkirchen 1:1 w meczu zamykającym 28. kolejkę Bundesligi. Obie bramki padły po rzutach karnych. Dla gospodarzy trafił Sejad Salihović, wyrównał w drugiej połowie niezawodny Klaas-Jan Huntelaar.
Goście przystępowali do tego spotkania nieco podrażnieni czwartkową porażką na własnym stadionie z Athletikiem Bilbao (2:4), która praktycznie przesądza o ich odpadnięciu z tych rozgrywek. W lidze jednak „Koenigsblauen” mogą pochwalić się trzema zwycięstwami z rzędu. Hoffenheim zaś przed tygodniem sprawiło sporą niespodziankę, wygrywając na wyjeździe z rewelacyjną Borussią M’Gladbach. Drużyna Markusa Babbela chciała zatem potwierdzić, że nie był to jednorazowy przypadek. Oba zespoły przystępowały do spotkania osłabione. Zdecydowanie dłuższa lista nieobecnych była jednak po stronie ekipy gości, która nie mogła skorzystać z usług dwóch bramkarzy: Ralfa Fahrmanna i Timo Hildebranda (w ostatniej chwili wyleczył się trzeci bramkarz – Lars Unnerstall), oraz obrońców: Benedikta Howedesa i Christopha Metzeldera.
Od początku spotkania gospodarze zaczęli narzucać tempo gry. Mało było jednak składnych akcji, wartych pochwalenia. Pierwszą sytuację do strzelenia bramki stworzyli sobie jednak goście. W 12. minucie Julian Draxler wykorzystał błąd Tobiasa Weisa na lewej stronie boiska, oddał strzał, ale górą był bramkarz Hoffenheim, Tom Starke. Sześć minut później w niegroźnej sytuacji poślizgnął się Jannik Vestergaard , wykorzystał to Klaas-Jan Huntelaar, który niemal od razu zdecydował się przelobować bramkarza, ale pomylił się nieznacznie. W kolejnych minutach oglądaliśmy dużo walki i strat, mało zaś ciekawej dla oka gry. Więcej z gry mieli jednak gospodarze, którzy zaczęli coraz bardziej zagrażać bramce Schalke. Gołym okiem było widać, że gościom ciągle siedziała w głowie porażka w Lidze Europy.
W 29. minucie Unnerstall sfaulował w polu karnym Svena Schipplocka, a sędzia tego spotkania, Markus Schmidt, nie miał wątpliwości – wskazał na wapno. Do piłki podszedł pewniak, jeśli chodzi o ten element, Sejad Salihović, który nie pomylił się i tym razem. Było 1:0. „Wieśniaki” jednak nie zadowoliły się jednobramkowym prowadzeniem i dalej śmielej atakowały. Wykorzystywały zwłaszcza grę lewą stroną boiska, na której nie radził sobie w drużynie Schalke Atsudo Uchida. Mało jednak było strzałów, które mogłyby zagrozić bramce Unnerstalla. W 42. minucie w końcu świetną akcję popisali się zawodnicy „Koenigsblauen”. W końcu, bo poprzednie sytuacje to były prezenty od gospodarzy. Lewis Holtby idealnie zagrał do Raula, którego strzał zatrzymał jednak Starke. Po pierwszych 45 minutach zasłużenie prowadziło Hoffenheim.
W przerwie Huub Stevens nie dokonał o dziwo żadnej zmiany, toteż na boisku na początku drugiej połowy nie było widać żadnej poprawy w grze Schalke. Dopiero gdy Uchida w 55. minucie opuścił boisko, gra gości zaczęła się zazębiać. Niemal od razu Raul zagrał świetną piłkę do kompletnie niewidocznego w pierwszej odsłonie Jeffersona Farfana, który strzałem z pierwszej piłki chciał zaskoczyć bramkarza Hoffenheim, Starke popisał się jednak kapitalną interwencją. Chwilę później odpowiedzieli gospodarze. Na świetny strzał z dystansu zdecydował się Salihović, jednak wspaniale wykazał się Unnerstall. Bramkarz, który w tym meczu miał przecież nie grać, sparował piłkę na rzut rożny. Po dośrodkowaniu z kornera na niesygnalizowany strzał w polu karnym gości zdecydował się Vestergaard, jednak gdyby nie interwencja Raula na linii bramkowej, byłoby 2:0.








