Zespół z Gelsenkirchen został nowym liderem tabeli, być może na dłużej niż do sobotniego spotkania Bayernu Monachium z SC Freiburg. Drużyna Felixa Magatha w meczu otwierającym 26. kolejkę Bundesligi pokonała na własnym boisku VfB Stuttgart 2:1.
Piątkowe spotkanie zapowiadano przede wszystkim jako starcie dwóch zespołów walczących o udział w europejskich pucharach oraz pojedynek znakomitych napastników: Kevina Kuranyiego (byłego snajpera VfB) oraz Brazylijczyka Cacau.
Pierwsza połowa meczu nieoczekiwanie nie dostarczyła kibicom wielkich emocji, dużo było walki w środku pola, a mało groźnych sytuacji strzeleckich. W 14. minucie Jefferson Farfan przejął futbolówkę na 30. metrze, zagrał ją do Kuranyiego, jednak strzał reprezentanta Niemiec okazał się minimalnie niecelny. W 36. minucie po składnej akcji całego zespołu w świetnej sytuacji znalazł się Paweł Pogriebniak, ale rosyjski napastnik przegrał pojedynek z golkiperem rywali. Po chwili Manuel Neuer popisał się kolejną świetną interwencją, tym razem złapał piłkę po strzale Zdravko Kuzmanovicia.
Prawdziwa gra zaczęła się dopiero po przerwie, kiedy Tasci tak niefortunnie wybił piłkę we własnym polu karnym, że ta trafiła pod nogi Brazylijczyka Edu, który pewnie pokonał Jensa Lehmanna. „Konigsblauen” z prowadzenia ( i pozycji lidera) cieszyli się bardzo krótko, bo już cztery minuty później doskonałe dośrodkowanie Kuzmanovicia celnym uderzeniem głową zakończył Tasci.
Schalke na Veltins-Arena rzadko traci punkty (10 zwycięstw – 2 remisy – 2 porażki) i również tym razem szczęście uśmiechnęło się do gospodarzy. W 55. minucie po błędzie całej defensywy „Die Schwaben” Heiko Westermann wyłożył piłkę na piąty metr Kuranyiemu, a ten zdobył swojego 14. gola w obecnym sezonie.
Drużyna gości próbowała zdobyć wyrównujące trafienie, jednak strzały Pogriebniaka i Timo Gebharta nie znalazły drogi do bramki Neuera. W doliczonym już czasie gry Kuranyi mógł podwyższyć prowadzenie, ale 28-letni napastnik główkował niecelnie.
Ostatecznie Schalke Gelsenkirchen pokonało na własnym boisku VfB Stuttgart 2:1 i awansowało na fotel lidera. Teraz kibice z Gelsenkirchen czekają na sobotnie starcie Bayernu Monachium z SC Freiburg.








