Mimo dobrej gry w spotkaniu z Polonią Warszawa Jagiellonia nie wywiozła ze stolicy choćby punktu, a aż czterokrotnie musiała wyjmować piłkę z siatki. Podopieczni Tomasza Hajty nie zdołali na wiosnę wygrać jeszcze żadnego meczu. Do wspólnego wspierania się w tak trudnej sytuacji nawołuje golkiper białostoczan, Grzegorz Sandomierski.
Do straty drugiego gola prezentowaliście bardzo dobry futbol. Mogliście nawet wywieźć stąd trzy punkty.
Tak, dzięki trafieniu wyrównującemu mogliśmy nabrać wiatru w żagle, ale jak było widać, ta jedna bramka to wszystko, na co nas było stać dzisiejszego wieczoru. Niestety, wracamy ze sporym bagażem bramek i przede wszystkim bez punktów. Te punkty naprawdę były dziś do zdobycia, tylko trzeba było zagrać całym zespołem trochę rozsądniej. Teraz przede wszystkim nie można się na siebie obrażać i mówić nie wiadomo czego. Musimy przyjąć tę porażkę jako drużyna, jako Jagiellonia, a nie jako jednostki. Wszyscy wiemy, że zagraliśmy słabo i musimy zrobić w końcu wszystko, by to poprawić. Trochę nas nudzi i irytuje to ciągłe tłumaczenie się brakiem skuteczności, więc musimy zrobić wszystko, byśmy te punkty w końcu sobie dopisywali.
Wynik nie jest chyba niewymierny? Niejednokrotnie przejmowaliście inicjatywę w spotkaniu.

Za styl nikt punktów nie daje, więc nie możemy patrzeć na to w ten sposób. Nie wiem, czy jest to forma pocieszenia. Na pewno jest jakaś iskierka, bo strzeliliśmy bramkę. Tylko teraz nie można dać się zwariować temu, co się będzie działo. Spodziewamy się naprawdę trudnego tygodnia. W końcu musimy stawić temu czoła i zdobyć trzy punkty. To jest teraz dla nas bardzo ważne.
Chwilę po zejściu Alexa Norambueny Wasza obrona się posypała i straciliście trzeciego gola.
Poszliśmy na tak zwaną całość. Zagraliśmy trójką z tyłu i bardzo szybko obróciło się to przeciwko nam. Mieliśmy stwarzać sytuacje w ofensywie, a było odwrotnie. Cóż, nie ma co mówić, że nie było Alexa i dlatego wszystko się posypało. Wszyscy musimy być odpowiedzialni na boisku.
Polonia grała co prawda bez swoich trzech podstawowych zawodników, ale walczyła tak naprawdę o głowę Jacka Zielińskiego.
Ale nas problemy Polonii zupełnie nie interesują. Dzisiaj musimy tę porażkę przyjąć z pokorą i patrzeć na siebie, a nie na to, kto w Polonii będzie trenerem. Cóż, teraz ten mecz musimy przeanalizować i spowodować, żeby takie błędy nie powtarzały się na całym boisku.
Kolejny mecz rozegracie z Lechem Poznań, który nie jest teraz w formie.











