W niedzielnym spotkaniu Jagiellonia Białystok zaprezentowała się w Poznaniu z bardzo dobrej strony. Zdaniem Grzegorza Sandomierskiego, utalentowanego bramkarza „Jagi”, o porażce zadecydowała słaba skuteczność.

Damian Jursza: To był dziwny mecz. Atakowaliście, strzelaliście, ale bramki padały w przeciwnym kierunku.
Grzegorz Sandomierski: Tak, to prawda. Kto oglądał ten mecz, mógł być zdziwiony. Pomimo ciężkiego boiska, prowadziliśmy grę. Staraliśmy się grać kombinacyjnie i dochodzić do sytuacji strzeleckich. Niestety, Lech stworzył sobie trzy, cztery sytuacje, z czego wykorzystał dwie. Musimy patrzeć w przyszłość i wyciągnąć wnioski z tego spotkania.
Trener pochwalił was na konferencji prasowej. Czy w szatni faktycznie był zadowolony, czy jednak miał zastrzeżenia?
Trener nie miał za co nas zganić. Nie ma co ukrywać, graliśmy lepiej. Lech wykorzystał swoją skuteczność, której nam zabrakło, pomimo licznych sytuacji.
Murawa przy Bułgarskiej była fatalna. Nie grasz długo w Ekstraklasie, ale zapytam, czy miałeś okazję grać na równie kiepskim boisku?
Powiem szczerze, że nawet w juniorach graliśmy na lepszych (śmiech). Murawa była jednak dla wszystkich taka sama, dlatego nie można zwalać winy na nią. Gdybyśmy mieli więcej precyzji, szczególnie po wysokich dośrodkowaniach, gdzie piłka nie miała kontaktu z murawą, to byłoby inaczej.
Ciężko jest ocenić waszą dyspozycję wiosną. Zdarzają się momentami dobre mecze. Najbardziej dziwią porażki z Koroną, z którą przegraliście oba mecze (jeden w Pucharze Polski – przyp. red.).
Z Koroną w lidze zabrakło skuteczności. Nie graliśmy źle, prowadziliśmy 1:0 i mieliśmy szansę wygrać to spotkanie. Nie potrafiliśmy podwyższyć rezultatu i to się obróciło przeciwko nam. Nie wiem, czym są spowodowane te wahania formy. Musimy popracować nad skutecznością, a punkty same przyjdą.
Mecz z Lechem był charakterystyczny, gdyż naprzeciwko siebie stanęło dwóch młodych, utalentowanych bramkarzy. Czy przyszłość należy do was?
Miejmy nadzieje, że należy do nas (śmiech). Jasmin Burić pokazał kilkoma interwencjami, że zasługuje na miejsce w podstawowym składzie Lecha. Ja będę dalej walczył o swoje, aby utrzymać pozycję numer jeden w Jagiellonii. Chcę pomóc drużynie w utrzymaniu się w Ekstraklasie.
Jakie zatem plany na najbliższą przyszłość? Może jakiś silniejszy klub?











