Wczoraj piłkarze Legii Warszawa pokonali Zawiszę Bydgoszcz 2:0. Bramki dla „Wojskowych” zdobyli Michał Żyro i Marek Saganowski, dla którego był to pierwszy mecz po siedmiu miesiącach przerwy spowodowanej kontuzją. „Sagan” wszedł na murawę w 86. minucie, a już dwie minuty później wpisał się na listę strzelców, ustalając wynik spotkania. Snajper Legii przyznał po meczu, że powrót na boisko było dla niego spełnieniem marzenia. Niespełna 36-letni zawodnik nie ukrywał także zadowolenia z wygranej nad Zawiszą.

– Dzisiaj jest to dla mnie mega radosny wieczór. Najważniejsze, że wygraliśmy, zdobyliśmy trzy punkty i dalej trzymamy Lecha na dystans. Liczyłem na występ już w meczu z Zagłębiem w Lubinie, gdzie prowadziliśmy 3:0, ale stało się inaczej. Dzisiaj cieszę się, że dostałem szansę i zdobywając bramkę, udowodniłem trenerowi, że warto było mi zaufać. Rado z Ondrejem są obecnie podstawowymi zawodnikami, wykonują dobrą pracę, strzelają bramki i póki co muszę pogodzić się z rolą rezerwowego. W życiu jednak nie należy się poddawać i zawsze muszę być odpowiednio przygotowany, by walczyć o pierwszy skład. To, co się dzisiaj stało, było moim marzeniem po kontuzji. Miniony okres rehabilitacji był najcięższym w moim dotychczasowym życiu piłkarskim, ale po dzisiejszej bramce widzę, że warto było podjąć i wykonać tą całą ciężką i żmudną pracę – mówił z uśmiechem na twarzy zaraz po meczu zawodnik urodzony w Łodzi.
Jakiś czas temu niektóre media twierdziły, iż Saganowski zastanawia się nad zakończeniem kariery, jednak sam piłkarz mówi, że nie myśli o tym: – Póki co cieszą mnie nawet bramki, które zdobywam na treningach, nie odczuwam żadnego dyskomfortu. Tak więc nie jest to moment, w którym myślę o końcu kariery.











