Szansy występu w wygranym przez Polonię Warszawa meczu ze Śląskiem Wrocław nie miał Maciej Sadlok, który musiał pauzować z powodu czerwonej kartki. Obrońca „Czarnych Koszul” podkreślił, że obecnie głowę nie zaprzątają myśli o mistrzostwie, ale o każdym kolejnym meczu.
Jak oceniasz dzisiejszy występ Polonii? Czy był lepszy od tego z Koroną?
Gołym okiem było widać, że nie przypominała tej Polonii z Korony. Ten mecz się świetnie dla nas ułożył. Chwała chłopakom za to, bo była to naprawdę dobra piłka. Zarówno w obronie, jak i w przodzie znakomicie to wyglądało. Organizacja gry była taka, jaka powinna być.
Czy potrzebna była zmiana trenera, by Polonia tak zagrała?

Czy ja wiem, czy była potrzebna? Trudno jest to ocenić, ale często zdarza się tak, że pierwszy mecz po przyjściu nowego trenera drużyna wygrywa, nie wiem, skąd się to bierze. U nas stało się podobnie. W czwartek mamy kolejne spotkanie, trzeba się chwilę pocieszyć, ale zacząć myśleć przede wszystkim o nim.
Jak układa się współpraca z Czesławem Michniewiczem?
Jak na razie dość dobrze się układa, aczkolwiek dużo też nie można powiedzieć, bo to zaledwie parę dni. Najważniejsze, byśmy znaleźli wspólny język i mieli jeden cel. A jakimi środkami do tego dojdziemy, to nie jest już takie istotne.
Bardzo żałujesz, że nie mogłeś zagrać w tak dobrym spotkaniu Polonii?
Oczywiście, nerwy na trybunach są podwójne. Bardzo żałuję, bo też chciałem w jakiś sposób pomóc chłopcom. Ale cóż, takie jest życie. Czasami trzeba się gdzieś poświęcić, żeby potem było lepiej. To jest drużyna, więc musimy walczyć razem i przegrywać razem.
Co myślisz na temat formy Śląska Wrocław? Da się wytłumaczyć taki nagły spadek?
Trudno powiedzieć, dlaczego tak jest. Czasami tak bywa, gdy drużyna jest rozpędzona. Podobnie było z nami, ta końcówka była naprawdę dobra. A później przychodzi nowa runda, przygotowania i nie zawsze ten start jest taki sam. Jak widać, Śląsk ma z tym problem. Wiadomo, był liderem i każdy podwójnie na niego uważał, i coś się niedobrego zaczęło z nim dziać. Ale cóż, to jest Śląsk Wrocław, my jesteśmy Polonia Warszawa. Musimy patrzeć na siebie, bo ta strata punktowa jest wciąż dosyć duża.
Czyli mistrzostwo Polski jest nadal w Waszych głowach?
W głowie jest kolejny mecz.











