Boczny obrońca Legii Warszawa nie krył rozczarowania po zremisowanym na własnym boisku meczu z Cracovią, stwierdzając, że to strata dwóch oczek. Gracz „Wojskowych” zdradził również swoje preferencje dotyczące piątkowego losowania pucharowej rundy Ligi Europy.
Waliliście w Cracovię jak w mur, szczególnie w drugiej połowie. Nic jednak nie wpadło do bramki.
No tak, zamknęliśmy Cracovię we własnym polu karnym. Po stracie zawodnika stanęli w dziesięciu w swoim polu karnym i bardzo trudno nam było stworzyć jakąś klarowną sytuację. Raz Lubo [Danijel Ljuboja – przyp. red.] strzelał, dużo było spalonych i w sumie nic z tego nie wynikało. Straciliśmy dwa punkty, bardzo nad tym ubolewamy. Ale cóż, teraz musimy dobrze przepracować zimę i gonić Śląsk na wiosnę.
Pojawiłeś się na boisku, żeby zespół częściej wykorzystywał skrzydła?
Pojawiłem się, żeby zrobić swoje. Ja z reguły jestem mocno ofensywnym obrońcą. Staram się zawsze włączać do akcji. Tak samo było i tym razem. Tym bardziej że graliśmy wtedy z przewagą jednego zawodnika. Starałem się zrobić, co mogłem i tyle.
Czy nie sądzisz, że kilka sytuacji mogliście prościej rozwiązać?
Po sprawie to się łatwo mówi. Nikt by nie prawił takich rzeczy, jeśli padłaby bramka. Dla nas najważniejsze dziś było strzelić przynajmniej jedną bramkę. Nie udało się, więc można powiedzieć, że troszkę przekombinowaliśmy.
Na zakończenie rundy czeka Was jeszcze mecz w Lidze Europy. Na co liczycie w Tel-Awiwie?
Będziemy chcieli pozytywnie zakończyć ten rok. Myślę, że ogólnie ta runda była bardzo dobra. Teraz przydałoby się przywieźć jeszcze korzystny wynik z Izraela, czyli wygrać.
W piątek zaś będzie losowanie kolejnej rundy. Marzysz o jakimś konkretnym przeciwniku?
Moglibyśmy trafić na któryś z Manchesterów, byłby to bardzo wymagający rywal. Moim faworytem jest jednak Athletic Bilbao.










