Jakub Rzeźniczak może być zadowolony ze swojego występu przeciwko ŁKS-owi Łódź. Zawodnik warszawskiej Legii dobrze wykonał swoje boiskowe zadania i już myśli o wyjeździe do Bielska-Białej.
Jaka była twoja rola w dzisiejszym spotkaniu?
Jakub Rzeźniczak: Dzisiaj miałem się skupić na tym, żeby asekurować nasze ataki. Przeważaliśmy przez pierwszą część spotkania i musieliśmy uważać na groźne kontry ŁKS-u. Miałem za zadanie odciąć od podań Maćka Iwańskiego i pomóc w rozegraniu piłki. Najważniejsze, że udało nam się wygrać.
Tak to miało wyglądać? Wyobrażaliście sobie, że ŁKS postawi trudne warunki gry, że będzie trochę nerwowo?

Wszyscy wiedzieliśmy, że ten mecz tak będzie wyglądał, że ŁKS się cofnie i będzie czekał na kontry. Z przodu trener wystawił „Sagana”, który jest silny, szybki i zawsze przeszkadza obrońcom. Nasze boisko też nie sprzyjało grze kombinacyjnej. Murawa nie jest zbyt równa i często musieliśmy się uciekać do długich podań, a o wiele bardziej wolimy grać po ziemi i wymieniać te krótkie piłki. Było to utrudnione, ale najważniejsze, że wygraliśmy 2:0.
Jaka murawa będzie w Bielsku-Białej?
Miejmy nadzieję, że będzie lepsza niż u nas w Warszawie.
Przynajmniej do jutra jesteście liderem. To na pewno cieszy.
Cieszymy się z każdej chwili, kiedy jesteśmy na pierwszym miejscu. Chcielibyśmy być na nim jak najdłużej. Zostało dziesięć kolejek do końca. Musimy się skupiać na każdym następnym meczu. W Bielsku-Białej będziemy starać się o kolejne trzy punkty, bo jak tam zgubimy chociaż jedno oczko, to utrudni nam to następne mecze.
Czy przed wyjściem na boisko wiedzieliście, że zespół, który jest tuż za plecami, czyli Polonia, stracił trzy punkty w Bełchatowie?
Polonia grała bodajże o 13:00, więc byliśmy już w szatni, przygotowywaliśmy się do naszego meczu. Na razie staramy się nie oglądać na innych, tylko skupiamy się na swojej grze. Bo jeśli wygramy wszystkie mecze do końca sezonu, to chyba nie będziemy musieli patrzeć na wyniki innych drużyn.











