Piłkarz gości przyznał się do błędu przy pierwszym golu dla poznańskiego zespołu. Postara się on wyciągnąć wnioski i nie popełnić więcej tak karygodnych błędów. W kolejnych spotkaniach będzie zmobilizowany, aby pokazać się z jak najlepszej strony, by zostać zauważonym przez nowego selekcjonera reprezentacji Polski, Adama Nawałkę.
Obrońca Legii Warszawa, Jakub Rzeźniczak, tuż po zakończeniu spotkania stwierdził, że wynik jest sprawiedliwy dla obu drużyn: – Patrząc na przebieg całego spotkania, można śmiało powiedzieć, że remis jest sprawiedliwym wynikiem. Lech w większości prowadził grę, a my sytuacji do zdobycia goli mieliśmy dużo więcej. Gospodarze oprócz bramki poważnie nam nie zagrozili.

Piłkarz nie ukrywał, że był bardzo niezadowolony ze swojej postawy, bo przy bramce dla Lecha Poznań nie była ona dobra. Później dodał, że z tej sytuacji wyciągnie odpowiednie wnioski: – Byłem zły nie na wynik, tylko na siebie. Przy bramce dla Lecha mogłem się troszeczkę lepiej zachować, bo ze zbyt dużą szybkością podbiegłem do Lovrencsicsa, który mnie nawinął do środka. Przeciwko Lechowi przydarzył mi się błąd i wyciągnę z tego wnioski. Już takiego błędu nie popełnię – powiedział Rzeźniczak.
Piłkarz powiedział także o mankamentach gry swojej drużyny podczas niedzielnych zawodów. Zdaniem defensora warszawskiej Legii mistrzowie Polski mieli problem z kreowaniem swojej gry, bo w pierwszej połowie oddali ją przeciwnikowi: – W pierwszej połowie gra nie za bardzo nam się układała. Myślę, że w drugiej graliśmy już dużo lepiej. Gra się tak, jak przeciwnik na to pozwala, a w pierwszej części spotkania Lech nam za dużo nie pozwolił. Mieliśmy problemy z kreowaniem swojej gry. Rywale nas zepchnęli do defensywy, ale nie stworzyli żadnej groźnej sytuacji poza rzutem wolnym Barry’ego Douglasa, po czym piłka trafiła w słupek.
Rzeźniczak na koniec został zapytany o nowego szkoleniowca reprezentacji Polski, Adama Nawałkę. Przyznał, że od jego gry zależy, czy dostanie powołanie od selekcjonera drużyny narodowej. Czuje on do niego duży respekt i podziw:
– Szanuję każdego trenera, który prowadzi reprezentację, bo selekcjonerem nie zostaje się przez przypadek. Niezależnie kto by się znalazł na tym stanowisku, to i tak będę tę osobę szanował i podziwiał. Czy utrzymam swoją pozycję w reprezentacji, zależy od tego, jak będę spisywał się w meczach ligowych. Jeżeli będę popełniał takie błędy jak przeciwko Lechowi, to powołania nie dostanę. Postaram się je wyeliminować. Zdarzają się one obrońcom, czego przykładem jest dzisiejsze spotkanie. Marcin Kamiński popełnił błąd, ale nie skończył się on straconym golem. Do następnego meczu kadry jest jeszcze trochę czasu, więc jest okazja, aby się pokazać z dobrej strony.











