Legia Warszawa przegrała na własnym obiekcie 0:1 z Lechem Poznań i pozwoliła się dogonić reszcie stawki. Podopieczni Macieja Skorży wciąż są liderem, ale przewaga zaledwie jednego punktu sprawia, że kwestia mistrzostwa będzie się toczyć do ostatniej kolejki. Jakub Rzeźniczak, mimo porażki, pozostaje optymistą, wierzy w sukces zarówno w lidze, jak i Pucharze Polski. Oto co miał do powiedzenia po meczu z Lechem.
Spieprzyliście dziś sprawę…
Nie no, wynik jest, jaki jest. Daliśmy z siebie wszystko. Myślę, że w przekroju całego meczu byliśmy lepsi od Lecha. On wykorzystali jedną sytuację, którą stworzył w pierwszej połowie, i później było nam trudno stworzyć sobie klarowne sytuacje pod bramką rywala, bo lechici cofnęli się na własną połowę. Niestety, tak się ułożyły rzeczy, ale dalej jesteśmy liderem. Wygramy trzy ostatnie mecze i wtedy będzie mistrz.
Czyli mimo wszystko jesteś optymistą, jeśli chodzi o te trzy ostatnie kolejki? Ta dzisiejsza gra, nie mówimy o wyniku tylko o grze, daje do myślenia, mając w perspektywie finał Pucharu Polski?
Wszyscy musimy być optymistami. Jesteśmy na pierwszym miejscu w tabeli. Świat się nie kończy na porażce z Lechem Poznań. Myślę, że podczas meczu były dobre momenty. To my przeważaliśmy, to my mieliśmy piłkę. Brakowało sytuacji podbramkowych. Poprawimy to w kolejnym meczu i będzie dobrze.
Możesz powiedzieć z czystym sumieniem, że daliście z siebie wszystko?
Myślę, że każdy w obecnej sytuacji zdaje sobie sprawę, w jakim jesteśmy miejscu i jak niewiele brakuje nam do mistrzostwa. Chyba nie ma opcji, żeby każdy nie dawał z siebie wszystkiego w każdym meczu.
Twoja zmiana to była taktyka czy coś się stało?
Trzeba zapytać trenera. Wpuszczenie Janusza było posunięciem takim, by wprowadzić na boisko bardziej kreatywnego zawodnika, a takim zawodnikiem niewątpliwie jest Janusz.
Nie za defensywnie wyszliście na ten mecz? I Ty, i Vrdoljak byliście głównie destruktorami.
Jak przegrywamy mecz, to wiadomo, że wszyscy marudzą. Chociażby w rundzie jesiennej w każdym meczu Ivica grał ze mną i Borysiukiem, a nie sądzę, by Ariel był bardziej ofensywnie usposobiony ode mnie. Stwarzaliśmy sobie mnóstwo sytuacji, bo tak się układały mecze. Także myślę, że stwierdzenie, iż wyszliśmy na ten mecz usposobieni defensywnie, jest stwierdzeniem takim troszeczkę na wyrost.
We wtorek finał Pucharu Polski. Głowa do góry i jedziecie po trofeum?
Dwa tygodnie temu wygraliśmy u siebie z Ruchem 2:0. Nie widzę tutaj sygnałów, żebyśmy mieli gorzej zagrać w Kielcach. Jedziemy po puchar.
Chyba sami jesteście dla siebie największym rywalem w walce o mistrzostwo.
Najważniejsze dla nas jest to, że wszystko zależy od nas. Jeśli wejdziemy na wyżyny swoich umiejętności, to powinniśmy wygrać te trzy mecze, które zostały w lidze i puchar z Ruchem. Zrobimy wszystko, żeby wygrać pozostałe spotkania.










